W artykule, zatytułowanym "Utracony uśmiech" ("Vergangenes Laecheln"), dziennik ocenia, że głównym problemem dla rządu Tuska jest kryzys finansowy.
Jak zauważa, Narodowy Bank Polski jest kontrolowany przez "ludzi Kaczyńskich, którzy nie są zainteresowani tym, by (Donald Tusk) okazał się dobrym menadżerem w czasach kryzysu".
"Jeden z doradców (premiera) zarzuca też mediom, że oczekują rozwiązań, chociaż rząd w Warszawie nie ma żadnego wpływu na międzynarodowy sektor finansowy. Tusk musi wykazać wigor w tej sprawie, choć niewiele może zdziałać" - pisze gazeta.
"Sueddeutsche Zeitung" ocenia również, że premier przegrał spór z prezydentem Lechem Kaczyńskim o reprezentację Polski na szczycie UE.
"Polska skompromitowała się (na szczycie w Brukseli) jako jedyny kraj reprezentowany przez szefa państwa i szefa rządu, którzy na dodatek mówili wbrew sobie nawzajem" - uważa dziennik.
"Prawie wszyscy warszawscy komentatorzy obwinili Tuska za ten blamaż. Zarzucono mu, że nie powinien był sobie w ogóle pozwolić na wymianę ciosów z Kaczyńskim. Także dyplomaci innych państw UE dziwili się, bo Tusk uchodził do tej pory za racjonalnego i chętnego do współpracy polityka, który - w przeciwieństwie do Kaczyńskiego - za priorytet uważał funkcjonowanie UE" - dodaje bawarski dziennik.
"Cud gospodarczy na wzór Irlandii, obiecywany przez Tuska w kampanii wyborczej w 2007 roku, każdemu wydaje się niemożliwością"
Jak ocenia, po objęciu urzędu premiera w zeszłym roku Tusk "nie chciał kłótni" i zapowiadał "rządy w duchu miłości", chociaż współpraca z prezydentem Lechem Kaczyńskim była naznaczona konfrontacją. Szef rządu nie ukrywał też swych ambicji związanych z ubieganiem się o najwyższy urząd w państwie w wyborach 2010 roku.
"W ostatnich tygodniach jego doradcy zauważyli, że styl nastawiony na harmonię nie wystarczy, by zapewnić wysokie poparcie w sondażach. Wraz z globalnym kryzysem finansowym zasadniczo zmieniły się warunki ramowe dla premiera (...) Wszystkie wskaźniki gospodarcze muszą zostać skorygowane w dół, kurs złotego się załamał, a inflacja rośnie. Cud gospodarczy na wzór Irlandii, obiecywany przez Tuska w kampanii wyborczej w 2007 roku, każdemu wydaje się niemożliwością" - pisze "SZ".
Zaznacza, że wszyscy komentatorzy żądają od premiera demonstracji siły przywódczej.
"Jednak Tuskowi, który zachowuje się nieco chłopięco, przychodzi to z trudem" - ocenia niemiecki dziennik. Dodaje, że eksperci gospodarczy zarzucają polskiemu premierowi, iż - w trosce o swój start w wyborach prezydenckich - przestraszył się niepopularnych reform i cięć w wydatkach państwa.