Prezydent jest poważnym atutem Polski w relacjach z Trumpem [OPINIA]

Andrzej Duda i Donald Trump
Andrzej Duda i Donald TrumpBloomberg / Jim Lo Scalzo
22 kwietnia 2024

Polscy dyplomaci zaangażowani w organizowanie wizyt prezydenta Andrzeja Dudy w USA w czasach, gdy rządził nimi Donald Trump, mówią o republikańskim polityku jako kimś, kto na suflowanych tematach skupia uwagę nie dłużej niż przez kilkadziesiąt sekund. Najlepiej, jeśli mówi się o samym Trumpie. Pewnym pomysłem może być również poruszanie tematu pieniędzy. Jak relacjonują rozmówcy DGP, operowanie sumami – najlepiej dużymi – jest metodą.

– Gdy prezydent wchodził np. w kwestie wydatków kampanijnych, Donald Trump się ożywiał. Tak samo było w przypadku wrzucenia pomysłu z nazwaniem amerykańskiej bazy jego nazwiskiem. Tak można próbować łapać jego uwagę – opowiada jeden z dyplomatów. Na wyjazdy do Waszyngtonu opracowania dla polskiego prezydenta przygotowywał nie tylko pałac, lecz także centrala MSZ. – Nie było sensu tego czytać. Jakieś opasłe tomy analiz. Masa szczegółów. Czyli wszystko to, czego Trump nie lubi i co jest po prostu kontrproduktywne – relacjonuje nasze źródło. Dopytywany, czy Andrzej Duda rzeczywiście wierzy w zdolności przywódcze, siłę intelektu i umiejętności dyplomatyczne Trumpa, rozmówca przekonywał, że „jest chemia”. Ale tak naprawdę chodzi tylko o interesy, a nie wiarę w cokolwiek czy budowanie „konserwatywnej międzynarodówki”.

– Zależało nam, aby wiedział, jak ważny jest dla nas art. 5. Zależało nam, by podkreślał jego znaczenie, zwiększał obecność wojskową USA w Polsce i sprzedawał nam broń. Łączył nas sceptyczny stosunek do Niemiec i wola, by państwa NATO wydawały jak najwięcej na wojsko – mówi o prezydenturze Trumpa rozmówca z pałacu. Wydaje się, że Andrzej Duda już w pierwszej kadencji doskonale zdawał sobie sprawę, że lider republikanów bywa co najmniej infantylny. Równocześnie była szansa zagrania na prawicowej nucie, której nie można było przegapić. Jeśli z tej perspektywy analizować nowojorskie spotkanie Duda–Trump, ma ono sens. Jeśli dorzucić fakt, że realizowano je w porozumieniu z rządem (co szef MSZ Radosław Sikorski przyznał już oficjalnie, a o czym pisaliśmy wcześniej), ma ono sens podwójny. Zresztą to właśnie Sikorski miał do tego spotkania namawiać pałac, wiedząc, że płyną z niego korzyści.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.