Afgańscy rebelianci zestrzelili dziś w prowincji Wardak amerykański helikopter. Nie zginął nikt z dziesięcioosobowej załogi - twierdzą przedstawiciele amerykańskiej armii.

Załoga helikoptera, która została zmuszona do wylądowania po wymianie ognia z rebeliantami w sąsiadującej z Kabulem prowincji została już uratowana. Żołnierze są w trakcie odzyskiwania wraku samolotu - oświadczył rzecznik armii.

"Załoga helikoptera uczestniczyła w wymianie ognia z wrogiem zanim uszkodzenia zmusiły ją do wylądowania" - powiedział rzecznik.

Według lokalnych władz w walce zginęło co najmniej czterech bojowników.

W ciągu ostatnich dwóch lat w prowincji Wardak rośnie aktywność rebeliantów

W ciągu ostatnich dwóch lat w prowincji Wardak rośnie aktywność rebeliantów. Główna prowadząca przez nią droga jest uważana za niezwykle niebezpieczną, zwłaszcza w nocy.

Wojska międzynarodowe są w Afganistanie mocno uzależnione od transportu helikopterami, ze względu na górzystość i znaczne obszary pustynne kraju oraz brak dobrych dróg. Rebelianci rzadko atakują helikoptery, jednak w ciągu ostatnich lat udało im się zestrzelili kilka.