Do wydarzenia doszło w nocy z wtorku na środę w okręgu Dowa Manda w prowincji Chost.
Jak powiedział szef lokalnej administracji Lutfullah Babakarcheil, śmigłowce sił koalicyjnych omyłkowo zbombardowały posterunek drogowy armii afgańskiej.
Dowództwo wojsk USA potwierdziło - jak podaje agencja Reutera - iż w wyniku omyłkowego ataku koalicyjnych sił mogli zginąć afgańscy żołnierze; jednocześnie zastrzegło, że nie dysponuje żadnymi danymi na temat liczby ofiar i sprawa jest badana.
"Po obu stronach mogło dojść do omyłkowych ataków"
Do incydentu - jak wyjaśniono w komunikacie dowództwa koalicji - doszło, gdy wracający po wypełnieniu zadania konwój sił międzynarodowych został wielokrotnie zaatakowany na trasie. "Nie jest wykluczone, że po obu stronach mogło dojść do omyłkowych ataków" - podano w komunikacie dowództwa koalicji.
Rzecznik wojsk USA płk Greg Julian zapowiedział spotkanie dowódcy amerykańskiego z przedstawicielami resortu obrony w Kabulu "w celu wyjaśnienia szczegółów sprawy".