W nalocie sił koalicji międzynarodowej na południowym wschodzie Afganistanu zginęło dziewięciu afgańskich żołnierzy, a czterech zostało ciężko rannych - podało dziś afgańskie Ministerstwo Obrony.

Do wydarzenia doszło w nocy z wtorku na środę w okręgu Dowa Manda w prowincji Chost.

Jak powiedział szef lokalnej administracji Lutfullah Babakarcheil, śmigłowce sił koalicyjnych omyłkowo zbombardowały posterunek drogowy armii afgańskiej.

Dowództwo wojsk USA potwierdziło - jak podaje agencja Reutera - iż w wyniku omyłkowego ataku koalicyjnych sił mogli zginąć afgańscy żołnierze; jednocześnie zastrzegło, że nie dysponuje żadnymi danymi na temat liczby ofiar i sprawa jest badana.

"Po obu stronach mogło dojść do omyłkowych ataków"

Do incydentu - jak wyjaśniono w komunikacie dowództwa koalicji - doszło, gdy wracający po wypełnieniu zadania konwój sił międzynarodowych został wielokrotnie zaatakowany na trasie. "Nie jest wykluczone, że po obu stronach mogło dojść do omyłkowych ataków" - podano w komunikacie dowództwa koalicji.

Rzecznik wojsk USA płk Greg Julian zapowiedział spotkanie dowódcy amerykańskiego z przedstawicielami resortu obrony w Kabulu "w celu wyjaśnienia szczegółów sprawy".