W sali konferencyjnej plakaty wyborcze i wycięta z kartonu figura kandydata naturalnej wielkości z napisem: "Będę walczył o prawo do zrzeszania się pracowników". Chodzi o blokowany przez Republikanów projekt ustawy mający wymusić na pracodawcach zgodę na zakładanie związków w zakładach, jeśli chce tego ponad połowa zatrudnionych w firmie.
Wskutek antyzwiązkowej polityki biznesu popieranej przez Republikanów, i zmian w gospodarce (zanikanie tradycyjnego przemysłu), AFL-CIO ma obecnie dużo mniej członków niż w przeszłości. W Ohio do związków należy tylko 14 procent pracowników.
Szef personelu w biurze AFL-CIO, Tim Burga, podkreśla jednak, że federacja jest znaczną siłą polityczną.
"Mamy w Ohio 2 miliony wyborców, nie tylko członków związków z rodzinami, lecz także przedstawicieli społeczności, którzy podpisali z nami porozumienie. Nasi wyborcy stanowią 30 procent demokratycznego elektoratu" - mówi.
AFL-CIO rozsyła swoim członkom ulotki i broszury i publikuje je w internecie. Działacze dzwonią do wyborców i odwiedzają ich w domu. Chodzi o zmobilizowanie ich do głosowania i przypomnienie, jaka jest stawka tegorocznych wyborów: zasadnicza zmiana dotychczasowej polityki w Waszyngtonie, która doprowadziła do obecnego kryzysu.
"Mówimy o utracie miejsc pracy, wolnym handlu, ochronie zdrowia. Związkowcy są dość konserwatywni w takich sprawach jak aborcja, małżeństwa gejów, kontrola broni palnej, ale dziś o tym się nie słyszy. Gospodarka wszystko przesłania. Republikanie stracili zaufanie wyborców. Te wybory będą referendum na temat 25 lat "rewolucji Reagana". Nastroje są paskudne. To może być ostatnia szansa skierowania kraju na właściwą drogę" - mówi Burga.
Za rosnące bezrobocie Burga wini m.in. układy o wolnym handlu, jak NAFTA (z Kanadą i Meksykiem), które Obama zamierza -jak zapowiada w kampanii - renegocjować.
"Za rządów Busha zamknięto w Ohio 1100 zakładów pracy. Fabryki, które płaciły ludziom ponad 20 dolarów za godzinę, przenoszą się do Meksyku, gdzie stawka godzinowa jest 2-3 dolary, albo do Chin, gdzie płaci się pracownikom 47 centów za godzinę. W Ohio ludzie zwolnieni z fabryk mogą liczyć na pracę w supermarketach Wal-Mart, za płacę minimalną. Straciliśmy nasz styl życia, nasze nadzieje" - mówi Burga.
Zdecydowana większość ekonomistów uważa, że znoszenie barier handlowych przynosi korzyści gospodarce i przyczyniło się do wzrostu ekonomicznego na całym świecie. Burga podkreśla jednak negatywy.
"Wolny handel nie może oznaczać wyzysku pracowników. Globalizacja przyniosła korzyści głównie ludziom z Wall Street, nie z Main Street (symbol "zwykłych ludzi" w USA - przyp.PAP)" - mówi działacz z AFL-CIO.
Dlaczego Obama, mimo kryzysu, nie prowadzi w Ohio bardziej zdecydowanie?
"Ohio tradycyjnie skłania się raczej ku Republikanom. Ludzie niezupełnie jeszcze znają Obamę. Poza tym większość mieszkańców stanu nigdy nie głosowała na Afroamerykanina" - odpowiada Tim Burga.