Oświadczenie odczytane przez polskiego inżyniera to dowód na to, że porywacze są gotowi na oficjalne negocjacje i że traktują go jako kartę przetargową - ocenił dziś dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie Krzysztof Liedel.

Dziś na stronach internetowych pakistańskiego dziennika "Down" ukazał się artykuł z apelem Polaka uprowadzonego 28 września br. w Pakistanie. Poinformowano w nim o nagraniu DVD, w którym odczytuje on oświadczenie po polsku i angielsku, prosząc rząd Pakistanu o spełnienie żądań porywaczy i uwolnienie, w zamian za jego osobę, grupy Talibów przetrzymywanych w pakistańskich więzieniach. Przedsiębiorstwo Geofizyka, które zatrudnia porwanego, potwierdziło na podstawie zdjęć zamieszczonych w publikacji tożsamość swojego pracownika.

Zdaniem Liedela nagranie i publikacja apelu odczytanego przez Polaka jest dobrym znakiem. "Wynika z niego, że Polak żyje, a jego porywacze mają konkretne żądania. Widać też, że nie chcą zastosować scenariuszu znanego już z Iraku, czyli zrobienia swoistego medialnego show, w którym pokażą wyrok na obywatelu kraju "dręczącego biednych Talibów" - zaznaczył ekspert.

"Nie wierzę, by władze Pakistanu zdecydowały się na zwolnienie talibskich więźniów"

Liedel podkreślił równocześnie, że osobiście nie wierzy w to, by władze Pakistanu zdecydowały się na zwolnienie talibskich więźniów. "Oczywiście będą prowadzone działania zakulisowe, zmierzające do przekonania porywaczy, by uwolnili Polaka bez wypuszczania więźniów" - powiedział.

Ocenił także, że porywacze działają według "normalnego scenariusza". "W początkowej fazie musieli zrobić wszystko,"N by ukryć porwaną osobę i zabezpieczyć się. Teraz emocje opadły, Pakistańczycy mają wiele innych problemów i sprawa Polaka nie jest już tak istotna. Mają więc względny spokój, udało im się zmylić pościg i mogą wysuwać żądania" - dodał.