"UE zawiesza na sześć miesięcy sankcje wobec większości osób z listy (prawie 40 Białorusinów objętych zakazem wjazdu do państw członkowskich). Sankcje pozostaną utrzymane wobec osób mających krew na rękach oraz szefowej Centralnej Komisji Wyborczej" Lidii Jarmoszynej - poinformowały PAP źródła Rady UE.
Zgodnie z decyzją ministrów spraw zagranicznych, zawieszenie sankcji wizowych obejmuje też samego prezydenta Łukaszenkę. W mocy utrzymano jednak inne sankcje, w tym zamrożenie aktywów przedstawicieli białoruskich władz.
Ministrowie zdecydowali się nie zawieszać zakazu wjazdu do UE wobec czterech innych - oprócz Jarmoszynej - "kluczowych osób" odpowiedzialnych za porwania opozycjonistów w 1999 i 2000 roku. Są to: minister spraw wewnętrznych Uładzimir Naumau, były minister sportu i turystyki Jury Siwakou, były szef administracji prezydenta Wiktar Szejman i były dowódca brygady specnazu MSW Dźmitry Pauliczenka.
Zawieszenie sankcji, to - jak tłumaczyła unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero- Waldner - odpowiedź Unii na uwolnienie więźniów politycznych oraz dopuszczenie OBWE do monitorowania wyborów parlamentarnych 28 września. "Jesteśmy niezadowoleni z przebiegu samych wyborów, ale z drugiej strony pewien postęp jednak był" - powiedziała.
"Białoruś stoi przed historycznym wyborem dotyczącym jej przyszłości: czy będzie się demokratyzować, czy skaże się na stagnację. Musimy jej pomóc" - powiedziała komisarz w Luksemburgu. Aby "zachęcać" do reform demokratycznych, "musimy wznowić dialog z Białorusią" - dodała.
Polskie MSZ od dłuższego czasu zabiegało w Brukseli o taką właśnie decyzję Unii Europejskiej w sprawie Białorusi.
Szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE) Mikołaj Dowgielewicz, który pod nieobecność Radosława Sikroskiego reprezentował Polskę w Luksemburgu, podkreślił, że Komisja Europejska "poparła stanowisko Polski w sprawie ułatwień wizowych dla Białorusi".
"Chodzi o to, by ceny wiz były choć na takim poziomie jak dla Rosjan, a nie na poziomie maksymalnym przewidzianym w przepisach Schengen" - powiedział. Nie podał jednak, kiedy KE mogłaby rozpocząć negocjację umowy o ułatwieniach wizowych z Mińskiem.
Wyrazem otwarcia na reżim białoruski było już zaproszenie do Luksemburga szefa białoruskiego MSZ Siarhieja Martynaua, z którym Ferrero-Waldner spotkała się w poniedziałek rano. To pierwsze oficjalne spotkanie UE-Białoruś od czasu nałożenia sankcji na przedstawicieli białoruskiego reżimu w 2004 roku; sankcje te rozszerzono w 2006 roku, po wyborach prezydenckich.
Z rezerwą do zawieszenia sankcji podchodziła przede wszystkim Holandia, ale, osamotniona, ustąpiła - ujawnił holenderski dyplomata.
Na nową strategię otwarcia UE na reżim Łukaszenki zgodzili się białoruscy opozycjoniści, a zwłaszcza Alaksandr Milinkiewicz. "Nie ma innej alternatywy niż dialog. Opozycja białoruska popiera wysiłki Unii, by zbliżyć Białoruś do UE. Jeśli nic się nie zmieni, to zależność Białorusi od wschodniego sąsiada (Rosji) będzie katastrofalna" - powiedział w środę Milinkiewicz w Parlamencie Europejskim.
Także PE ogromną większością głosów dał w czwartek rządom państw członkowskich UE zielone światło na sześciomiesięczne zawieszenie sankcji wizowych wobec tych przedstawicieli władzy, którzy nie byli bezpośrednio oskarżani o zbrodnie, prześladowanie opozycji czy fałszowanie wyborów.
Zawieszenie sankcji potrwa pół roku. Po tym czasie UE dokona przeglądu swej decyzji i jej skutków. Wówczas ponownie zdecyduje, czy utrzymuje decyzję, czy też przywraca restrykcje. Podobną procedurę zastosowano wobec Kuby i Uzbekistanu.