Wszystko wskazuje na to, że możemy się spodziewać kontynuacji zarówno w wewnętrznej jak i zewnętrznej polityce Saudyjczyków, co nie znaczy że Arabia nie stoi obecnie przed pewnym zamieszaniem, związanym z przekazaniem władzy - uważa Kubicki.
Pojawiły się już w tym kraju głosy, że powinno się podnieść cenę saudyjskiej ropy, ale raczej do tego nie dojdzie. Koszty wydobycia ropy w Zatoce Perskiej, które wynoszą kilka dolarów, są wielokrotnie niższe niż w przypadku amerykańskich łupków, bardziej opłacalne jest więc utrzymać niższe ceny i wykończyć firmy, które za wydobycie płącą około pięćdziesięciu dolarów. Jak mówi Kubicki - spadek cen ropy szkodzi budżetowi, ale Arabia Saudyjska może sobie na to pozwolić. Rezerwy wystarczą, by utrzymać się przez rok czy dwa, w czasie gdy amerykańskie firmy przez ten czas po prostu zbankrutują.
Nie zmieni się też stosunek Arabii Saudyjskiej do Państwa Islamskiego. ISIS pozostanie wrogiem, którego trzeba zwalczać - uważa ekspert. Pozostaje tylko pytanie czy zaangażowanie w walkę i wsparcie walki odpowiednimi środkami będzie większe niż mniejsze. Mniejszym problemem jednak od sytuacji w Iraku pozostaje Jemen, gdzie upadł prosajdyjski wcześniej rząd.
W dalszym ciągu ważnym partnerem Arabii Saudyjskiej pozostaną też Stany Zjednoczone. Chociaż w trakcie wizyty Baracka Obamy, który przybył by złożyć hołd zmarłemu królowi, Salman dał do zrozumienia że nikt nie powinien oczekiwać od jego kraju zmiany polityki energetycznej, ale oba państwa utrzymują ścisłą współpracę. Arabia jest ważnym odbiorcą amerykańskiego uzbrojenia, co wiąże się z zyskami dla przemysłu zbrojeniowego Stanów Zjednoczonych - mówi Kubicki.
Ekspert przypomina też, że Rijad jest stabilizatorem polityki proamerykańskiej w regionie i tak znaczącego partnera Stany Zjednoczone raczej się nie pozbędą z powodu konkurencji na polu ekonomicznym. Także Saudyjczycy nie zmienią raczej swoich politycznych priorytetów.