Opublikowany przez Związek Polskie Mięso szczegółowy raport na temat wieprzowiny podzielono na cztery segmenty. Dotyczą one ekonomii, środowiska, zdrowia oraz społeczeństwa. Według inicjatorów i autorów opracowanie ma pomóc zrozumieć rolę produkcji wieprzowej oraz na konkretnych przykładach pokazać, że warto rozwijać ten sektor gospodarki.

– Na temat wieprzowiny narosło w ostatnich dziesięcioleciach wiele mitów – mówi Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso. – Opublikowany raport przedstawia rzetelną porcję wiedzy i rozprawia się z nieprawdziwymi teoriami. Udowadnia, że nowoczesna i profesjonalna hodowla trzody chlewnej niesie ze sobą korzyści dla społeczeństwa w wielu wymiarach – twierdzi prezes.

Jakie to korzyści?

Reklama

Na stole musi być zdrowo

W ostatnim czasie informowano opinię publiczną o szkodliwości mięsa czerwonego (do którego zalicza się m.in. wołowinę, cielęcinę, wieprzowinę, jagnięcinę, czy baraninę) i zależności pomiędzy jego spożyciem a występowaniem tzw. chorób cywilizacyjnych (chorób układu sercowo-naczyniowego, udarów mózgu czy nowotworów przewodu pokarmowego). Pokutuje też opinia, iż wieprzowina jest mięsem tłustym, a tym samym ryzykownym składnikiem diety. Tymczasem według autorów raportu badania naukowe prowadzone przez lata na grupie kilku milionów osób przytaczane w raporcie dowodzą, że w rzeczywistości nikt nigdy nie potwierdził związku między jedzeniem mięsa a ryzykiem zwiększenia zapadalności na choroby czy ryzyka zgonu.

Reklama

Na podstawie danych literaturowych wykazano, że mięso powinno stanowić element odpowiednio zróżnicowanej diety współczesnego człowieka. Dostarcza cennych składników pokarmowych, korzystnie wpływających na nasz organizm. Biorąc pod uwagę nasze uwarunkowania związane z tradycją, możliwościami finansowymi i rodzimym rolnictwem, taką rolę może pełnić mięso wieprzowe. Charakteryzuje się ono korzystnym składem chemicznym i dobrą jakością sensoryczną.

Według raportu, w rzeczywistości mięso trafiające teraz na stoły zawiera mniej tłuszczu, a przy tym charakteryzuje się wysoką wartością odżywczą. Dzięki postępowi w nauce i hodowli tylko w dwóch ostatnich dekadach XX wieku zawartość tłuszczu w tuszach wieprzowych zmniejszyła się o 30 proc. W Polsce mięsność tuczników w latach 1994-2015 wzrosła z 43 do ponad 57 proc. Wiele badań wykazuje pozytywny wpływ spożywania chudego mięsa na układ krążenia, utrzymanie prawidłowej masy i składu ciała, witalność i wytrzymałość organizmu. Zróżnicowana dieta zawierająca wieprzowinę pomaga zachować nie tylko zdrowie (gdyż jest źródłem żelaza, cynku i witamin z grupy A i B, w tym szczególnie B12, selenu oraz kwasu foliowego), ale jest korzystna dla portfeli konsumentów. Trzeba zauważyć, że nawyki żywnościowe ludzi zmieniają się nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych, ale także w biedniejszych. Zaostrza się walka konkurencyjna, nie tylko między poszczególnymi gatunkami mięsa, ale także „mięsem roślinnym i sztucznym białkiem”. Próba zastąpienia mięsa produktami alternatywnymi jest jednak droższą opcją. To szczególnie ważne dla wielu polskich rodzin liczących się z wydatkami.

Dane na temat aspektów zdrowotnych wieprzowiny

• Badania realizowane w 2020 roku przez międzynarodowy zespół badaczy polegające na metaanalizie tzw. badań kohortowych obejmujących ponad 6 mln uczestników nie potwierdziły jednoznacznie szkodliwości mięsa czerwonego;

• najnowsze metaanalizy przeprowadzone na dużą skalę wskazują, że wpływ spożycia mięsa czerwonego i jego przetworów na zachorowalność i śmiertelność z powodu nowotworów jest bardzo mały;

• dzięki zmianom, jakie zaszły podczas dziesięcioleci doskonalenia świń w kierunku mięsnym, wieprzowina zawiera niewiele tłuszczu (o 30 proc. mniej, niż ta produkowana w latach 80. XX wieku), jest mniej kaloryczna i charakteryzuje się wysoką wartością odżywczą. Zawiera dość dużo wysokowartościowego białka, może być źródłem żelaza, cynku, selenu i witamin A i z grupy B, oraz kwasu foliowego;

• naukowcy łączą rosnącą liczbę chorób układu krążenia w USA ze wzrostem kaloryczności diety w latach 1970-2008 (z 2057 do 2674 kcal), która może wynikać ze wzrostu spożycia węglowodanów i tłuszczów dodawanych do produktów podczas przetwarzania.

Produkcja żywca. Rynek jest nieprzewidywalny

Raport dowodzi, że znaczenie wieprzowiny dla polskiej ekonomii wykracza poza portfel statystycznej rodziny. Wpływ tego sektora – począwszy od hodowli, kończąc na konsumpcji mięsa i jego przetworów – na krajową gospodarkę jest dużo większy. Autorzy raportu przypominają, że produkcja trzody chlewnej jest w Polsce źródłem utrzymania dla dziesiątek tysięcy osób, włączając w to również rodziny hodowców.

Ze względu na niskie ceny skupu ostatnie lata nie były dla nich udane, a produkcja żywca wieprzowego w Polsce w latach 2018 – 2020 była niedochodowa. W największym stopniu doświadczyli tego jednak najmniejsi hodowcy, których z każdym rokiem jest coraz mniej. Wyniki producentów świń są mocno uzależnione od skali produkcji. Im jest większa, tym szansa na ekonomiczny sukces rośnie.

• Jak wynika z danych Eurostatu produkcja mięsa wieprzowego w 2020 r. w UE wyniosła 23 mln ton, tj. o 1 proc. więcej w porównaniu z 2019 r.;

• największy roczny wzrost produkcji zaobserwowano w Hiszpanii (+8 proc. r./r.);

• powodem dynamicznej zwyżki produkcji był jednak gwałtowny wzrost eksportu wieprzowiny do Chin;

• ważnym elementem wpływającym na koszty produkcji żywca wieprzowego, jak i całego sektora rolnego mają wzrastające koszty paliw i innych nośników energii.

• największy wpływ na stronę popytową będzie miał przebieg pandemii Covid-19, choroby AFS, grypy ptaków oraz skuteczność w zapobieganiu, pojawiającym się nowym zagrożeniom.

Autorzy raportu zapewniają, że rynek trzody chlewnej jest obecnie mało przewidywalny. Sytuacja zmienia się bardzo szybko. Coraz większy wpływ mają nieznane wcześniej działania spekulacyjne. O cenach skupu świń decydują globalne trendy oraz handel międzynarodowy. To one dyktują ceny w Polsce. Niskim cenom skupu towarzyszy wzrost kosztów produkcji. Co interesujące, jest on mniej odczuwalny przez rolników, a bardziej przez przetwórców

Efektem trendów rynkowych jest coraz większa konkurencja oraz postępująca koncentracja hodowli trzody. W Polsce pojawia się coraz więcej profesjonalnych gospodarstw. Tylko takie podmioty na dłuższą metę są w stanie skutecznie konkurować z producentami zagranicznymi.

Rozwój profesjonalnej hodowli trzody chlewnej napotyka jednak na opór. Obawy wyrażają głośno mieszkańcy miejscowości, w sąsiedztwie których planowana jest budowa nowych obiektów inwentarskich. Lokalne społeczności boją się pogorszenia jakości życia i degradacji środowiska naturalnego.

Coraz więcej osób sprzeciwia się odbudowie pogłowia trzody chlewnej w Polsce, nawet w sytuacjach, gdy lokalizacja budynku fermy nie wpływa na otoczenie. Branża wskazuje na brak merytorycznej dyskusji na temat aspektów zdrowotnych wieprzowiny, perspektywy socjologicznej, znaczenia ekonomicznego, czy sposobów przeciwdziałania emisjom do środowiska np. przez biogazownie, czy biometanownie.

Neutralność emisyjna – co ma żywiec do produkcji gazu

Wytwarzanie biogazu cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Pozwala zastąpić kopalne paliwo nieodnawialne, a równocześnie zagospodarować odpady, produkty uboczne i różne surowce organiczne. Jednocześnie w Polsce rośnie społeczna i instytucjonalna presja na branżę mięsną i całe rolnictwo. Coraz częściej przedstawia się je jako sektory bierne wobec wyzwań klimatycznych współczesnego świata. Raport przeczy tej tezie.

Producenci żywca oraz naukowcy zapewniają, że wiedzą jak zbilansować blisko 80 proc. emisji gazów cieplarnianych z rolnictwa. Według nich dzięki produkcji biometanu, m.in. z odpadów z rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego, można zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w Polsce nawet o 26 mln ton rocznie. Dla porównania: całe polskie rolnictwo emituje 33 mln ton gazów cieplarnianych.

• Polskie rolnictwo może stać się zeroemisyjne dzięki produkcji biogazu z odpadów rolno-spożywczych, w tym gnojowicy i obornika;

• Polska dzięki biogazowniom rolniczym może wyprodukować nawet 7,8 mld m3 biometanu, co pozwoli uzyskać nawet 30,5 TWh czystej energii - umożliwi to uniknięcie emisji nawet 26,2 mln ton CO2;

• biogazownie pozwalają na redukcję emisji metanu i CO2, ale redukują także przykre zapachy. Zapach pofermentu (przefermentowana gnojowica) jest o 60 proc. mniejszy niż obornika i gnojowicy stosowanej na polach;

• porównanie produkcji trzody chlewnej na dużą i małą skalę pokazuje, że przy takiej samej obsadzie (1200 loch) duże obiekty produkują ponad 7 tys. tuczników więcej w ciągu roku, co sprawia, że oddziaływanie globalne przy dużych obiektach jest mniejsze, gdyż umożliwia większą produkcję mięsa przy mniejszym pogłowiu;

• dzięki redukcji białka w paszy o około 24 proc. można ograniczyć od 28 do nawet 79 proc. amoniaku bez obniżenia parametrów produkcyjnych.

Ważne. Biogaz jest mieszaniną gazów powstającą podczas rozkładu materii organicznej w warunkach beztlenowych. Naturalne procesy człowiek naśladuje w instalacjach nazywanych biogazowniami, gdzie dzięki zachowaniu odpowiednich reżimów technologicznych wytwarzanie biogazu jest zintensyfikowane, ze szczególnym naciskiem na jak największy udział palnego składnika biogazu, jakim jest biometan. Biogaz wykorzystywany jest do produkcji energii elektrycznej i ciepła przy użyciu silników kogeneracyjnych. Może też być oczyszczany i w postaci biometanu wprowadzany do sieci gazowej lub stosowany jako paliwo do pojazdów.

Ustawowa definicja biogazu rolniczego wyłącza z kategorii biogaz pochodzący z odpadów innego pochodzenia niż rolnicze i leśne (do tej kategorii należą przede wszystkim odpady komunalne), czy też komunalnych osadów ściekowych. Niedawna nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii włącza do definicji kolejny substrat – osady ściekowe, jednak z wyraźnym zastrzeżeniem, że mogą być to wyłącznie osady z oczyszczalni zakładowych z przetwórstwa rolno-spożywczego, w których jest prowadzony rozdział ścieków przemysłowych od pozostałych rodzajów osadów i ścieków.

Tu dochodzimy do roli żywca w produkcji biogazu. Ważną grupą substratów stosowanych w biogazowniach rolniczych są odchody zwierząt: gnojowica, obornik i gnojówka. Ich składowanie prowadzi do wytwarzania biogazu w sposób samoistny, a powstający w procesie niekontrolowanego rozkładu metan uwalnia się do atmosfery, pogłębiając efekt cieplarniany. Specyfiką ściołowego systemu chowu zwierząt, stosowanego w dużej skali w Polsce, jest powstawanie dużej ilości obornika, przechowywanego w postaci pryzm, z których uwalnia się znaczna ilość biometanu.

Współautorka raportu Profesor Alina Kowalczyk-Juśko z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie przekonuje, że biogazownie jako odnawialne i czyste źródło energii, zastępując produkcję energii z paliw kopalnych, zmniejszają emisję dwutlenku węgla i substancji zanieczyszczających powietrze (szczególnie, gdy zastępują produkcję energii z węgla). Znacząco redukują też emisje innych gazów cieplarnianych (podtlenku azotu i metanu) ze źródeł rolniczych.

Według raportu, wykorzystanie całego biogazowego potencjału Polski, tkwiącego w rolnictwie i jego otoczeniu (przemyśle rolno-spożywczym), pozwoliłoby na wyprodukowanie nawet 13,5 mld m3 biogazu. Przetworzenie tej ilości na biometan i wykorzystanie do produkcji energii elektrycznej, umożliwiłoby redukcję emisji CO2 nawet o 21,8 mln ton rocznie. Jednak bardziej zachowawcze obliczenia, oceniające zdolności wytwórcze odpadów na poziomie o połowę niższym pokazują, że dzięki produkcji biogazu można zredukować emisje CO2 o ok. 11 mln ton rocznie.

Nie bez znaczenia jest też redukcja emisji gazu uzyskiwana dzięki zastąpieniu nawozów sztucznych (ich produkcji towarzyszy spora emisja CO2) pofermentem. Przyjmując, że w biogazowni o mocy 1 MW powstaje rocznie ok. 30 tys. ton masy pofermentacyjnej, można obliczyć, że zastępując nią nawozy sztuczne, w skali całego kraju jest możliwa redukcja emisji CO2 o kolejne 2,2 do nawet 4,4 mln t CO2 rocznie. Daje to łącznie nawet 26,2 mln t CO2 rocznie mniej, co stanowi około 79 proc. całej emisji z rolnictwa.

Witold Choiński zauważa, że gdy doliczymy do tego redukcję metanu uwalnianego do atmosfery z obornika i gnojowicy oraz wykorzystanie ciepła, produkowanego w biogazowni, może okazać się, że dzięki biogazowniom można zbilansować polskie rolnictwo i zapewnić mu zerowy ślad węglowy. - Co ważne można to osiągnąć bez ograniczania skali produkcji – uważa.

Są i minusy. Ale…

Jednak do tego wszystkiego należy pamiętać o istotnym aspekcie społecznym. Najczęściej pojawiającym się mitem biogazowni jest uciążliwość zapachowa. Autorzy raportu zapewniają, że odpowiedź na pytanie czy biogazownia śmierdzi nie jest w pełni jednoznaczna. Bo jeśli, chcąc uzyskać akceptację stworzenia biogazowni, będziemy przekonywać mieszkańców, że nie ma żadnej uciążliwości, to nie będzie to uczciwe. Najlepszym rozwiązaniem jest wyjaśnienie, że wytwarzanie biogazu – podobnie, jak każda działalność związana z przetwarzaniem surowców i produktów ubocznych z rolnictwa – wiąże się z generowaniem pewnych zapachów. Efekt jest zbliżony do fermy bydła, gdzie mamy do czynienia z kiszonkami, paszami i odchodami zwierząt. Są one wyczuwalne na terenie instalacji, a zachowanie reżimów technologicznych zabezpiecza dalsze otoczenie przed tymi zapachami.

Według autorów raportu, takie wyjaśnienie będzie nie tylko uczciwe i zgodne z prawdą, ale też pokaże, iż nie rozmówca nie jest okłamywany i że biogazownia, jako obiekt produkcyjny – nie jest idealizowana. Mieszkańcy będą w stanie wyobrazić sobie rzeczywisty efekt działalności i realnie ocenić jej uciążliwość.

Skutecznym rozwiązaniem problemów społecznych jest też transparentne postępowanie inwestora oraz informowanie w zrozumiały sposób o zakresie i skutkach podejmowanej inwestycji.

Jeśli zaś chodzi o produkcję zwierzęcą, to ta oczywiście w pewnym stopniu niesie ze sobą zagrożenia dla środowiska naturalnego (oraz sprzeciw społeczny), w głównej mierze związane z: emisjami substancji szkodliwych lub uciążliwych w postaci domieszek gazowych w powietrzu wylotowym wentylacji; gnojówką i gnojowicą jako szkodliwymi odpadami płynnymi, mogącymi powodować zanieczyszczenie wód; pyłami i innymi substancjami stałymi, które mogą stanowić czynnik zanieczyszczenia powietrza i wody, ale także bezpośrednio oddziaływać na zdrowie układu oddechowego ludzi.

Autorzy raportu przypominają, że szkodliwość produkcji zwierzęcej należy rozpatrywać w zakresie lokalnym i globalnym. Bardzo często zwiększenie uciążliwości lokalnej ma pozytywny skutek w zakresie szkodliwości globalnej. Widoczne jest to w porównaniu oddziaływania dużych ferm i małych gospodarstw, gdzie ferma stanowi czynnik zwiększonej uciążliwości lokalnej na niewielkim obszarze, ale w skali globalnej okazuje się być zdecydowanie mniej szkodliwa.

Istnieją jednak liczne metody ograniczania szkodliwości produkcji zwierzęcej takie, jak: modyfikacje żywienia, modyfikacje systemów utrzymania, rozwiązania technologiczne ograniczające emisje. Jednak część z nich jest bardzo kosztowna, co ogranicza praktyczne zastosowanie. Duże fermy, dzięki zwiększonej dochodowości mają znacznie większe możliwości inwestowania w nowoczesne rozwiązania technologiczne, co sprzyja ograniczeniu ich uciążliwości, także na poziomie lokalnym.

materiał do raportu sfinansowanego ze środków Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego.