Na relacjach między naszymi krajami można się uczyć dialektyki w ramach lekcji filozofii geopolitycznej. Z jednej strony mamy aktywne kontakty na najwyższym szczeblu politycznym, utworzenie Trójkąta Lubelskiego (Litwa, Polska, Ukraina), zachowanie poziomu wymiany handlowej nawet w warunkach pandemii koronawirusa (Polska stała się drugim po Chinach partnerem handlowym Ukrainy). Z drugiej – różny zakres wpływu pamięci historycznej na kształtowanie politycznego porządku dziennego, rozpowszechnione wzajemne stereotypy o Polakach i Ukraińcach, nawarstwiające się nieporozumienia co do drobiazgów.
Hasło relacji wzajemnych Polski i Ukrainy powinno brzmieć „Za nasze i wasze bezpieczeństwo”. Dlaczego? Bo wywodzi się ze znanego hasła „Za naszą i waszą wolność”, lecz udoskonalonego w kontekście dzisiejszych realiów. Nasze państwa nie tylko odnowiły niezależność w pełnym burz XX w., lecz także zdołały obronić własne prawo do istnienia wobec potężnych wyzwań. Dobrze znamy pochodzenie tych wyzwań. Obecnie na porządku dziennym stoi obrona naszych państw przed agresywnymi działaniami Rosji, przez które Polska i Ukraina cierpiały w przeszłości. Zmienia się formuła podobnych działań Kremla, ale jego żądza dominacji w regionie Europy Środkowej i Wschodniej pozostaje niezmienna. Rosja chce objąć ten region własnym, zmonopolizowanym wpływem.