Potocki: Mówią Polska, a w domyśle – Netanjahu [OPINIA]

Choć najnowsza odsłona konfliktu polsko-izraelskiego – tym razem o nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego – narzuca skojarzenia ze sporem o zmianę ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, obie sprawy dzielą też istotne różnice. Trudno nie odnieść wrażenia, że tym razem środowiska narzucające ostrą narrację wobec Polski są słabsze i bardziej rozproszone niż przed dwoma laty.

Pierwsze skrzypce gra jak zwykle Ja’ir Lapid. Wówczas lider jednej z partii opozycyjnych, dzisiaj – minister spraw zagranicznych. To on opisał nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego jako „hańbę, która narusza prawa ocalonych z Holokaustu, ich potomków oraz członków społeczności żydowskiej, która żyła w Polsce setki lat” i ostrzegł, że „to niemoralne prawo poważnie zagrozi relacjom między oboma krajami”. W izraelskich mediach procedowane przepisy są wprost opisywane jako ustawa o pożydowskim majątku, abstrahując od kontekstu, w którym sprawa dotyczy wszelkich roszczeń reprywatyzacyjnych, także zgłaszanych przez etnicznych Polaków. W 2018 r. to Lapid nadawał ton izraelskim jastrzębiom, posuwając się nawet do kłamstwa, że jego babcię zabili Polacy.

Pozostało 70% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.