Odwiedziłem ostatnio Turkmenistan. Wcześniej zwiedziłem już wszystkie byłe republiki Związku Sowieckiego, ta była ostatnia. Turkmenistan to interesujący kraj.
Pół roku starania się o wizę, obowiązkowy, wskazany z góry hotel, obowiązkowy wskazany transport, obowiązkowy wskazany przewodnik, nieopuszczający cię na krok, za którego w dodatku musisz płacić. O kosztach tych ekstrawagancji wspominać nie będę, bo te felietony czyta moja żona. Nie wiem, czy to nie jakaś tajemnica państwowa, ale w Aszchabadzie jest trzech takich przewodników – zatem chyba nie może tam przebywać więcej, niż 9 turystów naraz, bo przewodnicy ich nie ogarną.
Przy wjeździe i wyjeździe sprawdzali nam paszporty z 10 razy różni ważni i mniej ważni pogranicznicy, przy wjeździe sprezentowali nam też 20-godzinne zwiedzanie w zasadzie pustego lotniska. Tyle musieliśmy czekać, aż nas wpuszczą do tego raju.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.