Lech Wałęsa znowu poirytował wielu rodaków ostrymi słowami pod adresem związkowców. Próba opasania Sejmu łańcuchami, by nie wypuścić stamtąd posłów, wpisuje się w symbolikę „Solidarności” raczej a rebours. Śpiewano przecież: „Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat”, a na drukach stanu wojennego orzeł zawsze łańcuchy rozrywał. Kto wtedy myślał, żeby je komukolwiek zakładać...
Wytęskniona wolność miała być przecież dla wszystkich, a nie tylko dla zwycięzców. Ta scena przed Sejmem trochę przypominała proroczą wizję z ostatniej zwrotki pieśni Kaczmarskiego, kiedy to mury na powrót miały rosnąć...
Długą drogę musiała pokonać „Solidarność”, żeby ukazać ostatnie oblicze, i coś ważnego musiało się stać po drodze, by było to możliwe. Dość popularna jest teza o rozróżnieniu pierwszej i drugiej (obecnej) „Solidarności”. Powstać musi zatem pytanie o poprawność takiej konstrukcji, a przede wszystkim o to „coś” po drodze. Gołym okiem widać, że Sierpień ’80 to całkowicie inna rzeczywistość niż związek zawodowy „Solidarność” lat ostatnich. Historyczny przywódca pierwszej „Solidarności” zwykł po 1989 r. powtarzać, że należało wtedy zwinąć jej sztandary i zachować je na inny czas, który być może każe je raz jeszcze rozwinąć, nie precyzując, co by miało taki ruch uzasadniać. Zapewne wydarzyć by się musiało w przyszłości lub przynajmniej narastać coś bardzo ważnego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.