81-letni Murdoch drugi dzień z rzędu odpowiadał na pytania przed komisją Lorda Levesona prowadzącą dochodzenie w sprawie relacji między mediami a politykami. Aferę podsłuchową magnat medialny nazwał "plamą na swej reputacji" i dodał, że plamy tej "nie wywabi do końca życia".

Murdoch przyznał, że nie stanął na wysokości zadania, ale dał do zrozumienia, że sam jest ofiarą działań innych. Za tuszowanie afery podsłuchowej obwinił "jedną lub dwie osoby", których nazwisk nie wymienił, ponieważ w związku z policyjnym dochodzeniem grozi im aresztowanie. Nazwał je zarazem "osobami o mocnym charakterze, które pracowały w tabloidzie długie lata".

Według Murdocha osobą, która przekonała dziennikarzy, by nie szli z tą sprawą do przełożonych był "prawnik będący z nimi na stopie towarzyskiej". Tym samym kierownictwo redakcji było "wprowadzone w błąd" i nie wiedziało o zaangażowaniu przez redaktorów hakera włamującego się do skrzynek głosowych telefonów komórkowych znanych ludzi dla zdobycia wglądu w ich życie prywatne i tym samym tematów dla gazety.

Magnat prasowy wyraził ubolewanie, że nie interweniował wcześniej, by zamknąć "NotW". Zrobił to dopiero w lipcu 2011 roku, przyznając, że "spanikował". "NotW" był pierwszym brytyjskim tytułem prasowym przejętym przez Murdocha w 1969 roku. Jest on także właścicielem gazet "Sun", "Times" oraz "Sunday Times".

W czwartek premier Wielkiej Brytanii David Cameron odrzucił apele opozycyjnej Partii Pracy o powołanie komisji dochodzeniowej dla wyjaśnienia kontaktów między ministrem ds. mediów, kultury i sportu Jeremym Huntem, a grupą mediów Murdocha w okresie, gdy ubiegała się ona o przejęcie pełnej kontroli nad telewizją satelitarną BSkyB.

We wtorek na posiedzeniu komisji Levesona ujawniono e-maile między szefem działu PR News Corp Frederikiem Michelem, a biurem Hunta. Wynika z nich, że Hunt sprzyjał zakulisowo transakcji ocenianej na 8 mld funtów mimo, że powinien był być bezstronny, stojąc na straży interesu społecznego i pluralizmu w mediach.

Wcześniej dymisji Hunta zażądał lider laburzystowskiej opozycji Ed Miliband.

Urząd premiera zaprzeczył też, jakoby Cameron wprowadził w błąd deputowanych Izby Gmin podając im zaniżoną liczbę prywatnych spotkań z Rupertem Murdochem. Z wyliczeń Murdocha przedstawionych komisji Levesona w środę wynikało, że takich spotkań było więcej niż liczba podana wcześniej przez Camerona w parlamencie.

Kontakty Camerona z Murdochem są powodem politycznych trudności premiera i oskarżeń, że koncern Murdocha miał za dużo do powiedzenia w brytyjskim życiu politycznym.