Mimo zarzutów wobec prezesa NetLine jego firma w najlepsze robiła interesy z policją.
Policjanci dawali firmie NetLine zlecenia, mimo iż jej prezes miał od 2008 r. postawione zarzuty karne w śledztwie prowadzonym przez... samą policję – ustalił „DGP”. Szefowie policji nie przekazali także do prokuratury raportu o przestępstwie popełnionym przez pracowników firmy, który napisali policjanci z Komendy Głównej Policji.
Wrocławska firma NetLine cieszyła się przez ostatnie cztery lata pozycją w KGP, o jakiej inne spółki starające się o zamówienia nie mogły nawet pomarzyć. Jak ustaliliśmy, najpierw w tajemniczych okolicznościach wygrała przetarg, a następnie wspólnie z Wyższą Szkołą Policji w Szczytnie zdobyła grant na rozwój tej samej aplikacji – Elektronicznego Modułu Procesowego. – Gdy pojawili się u nas w 2009 r., ostrzegaliśmy kierownictwo, że nie powinno robić interesów z NetLine’em. Prowadziliśmy śledztwo dotyczące tej firmy i jej prezesa Jacka W. – mówi „DGP” emerytowany już oficer Komendy Głównej Policji, który prosi o zachowanie anonimowości.