Dzięki pracom komisji, zdaniem szefa rządu, można jednoznacznie wykluczyć te skrajne interpretacje, jakie pojawiały się w obiegu publicznym w ostatnich kilkunastu miesiącach.
Tusk: w naszym raporcie jest to, czego nie było w raporcie MAK
Premier Donald Tusk zaznaczył, że w raporcie z prac polskiej komisji jest to, czego zabrakło w raporcie MAK, czyli wskazanie na błędy i niedociągnięcia w przygotowaniu lotniska w Smoleńsku i działaniach kontrolerów.
Ustalenia komisji być może nie znajdą entuzjastów tez radykalnych, spiskowych, o politycznym nastawieniu - powiedział premier podczas konferencji prasowej.
"Nie ma więc zamachu, natomiast jest to, czego w raporcie MAK-u zabrakło. A więc jest także wskazanie na błędy i niedociągnięcia, jeśli chodzi o przygotowanie lotniska i działanie kontrolerów" - powiedział.
Dodał, że w raporcie nie ma również nacisków na pilotów. "Jest opisane w raporcie domniemane poczucie presji ze względu na rangę lotu i rangę pasażerów i brak decyzji prezydenta, do którego prawdopodobnie zwracano się w samolocie o decyzję o wyborze zapasowego lotniska" - powiedział premier.
"Jest jednoznaczne stwierdzenie, że ta okoliczność nie miała bezpośredniego wpływu na decyzję pilotów. To ważne, abyśmy nie szukali dodatkowych politycznych wątków tam, gdzie ustalenia wydają się w wielu sprawach dość proste i oczywiste" - zaznaczył szef rządu.
Miller zwróci się do Rosjan ws. polskiego raportu
Szef MSWIA Jerzy Miller, który kieruje komisją badającą katastrofę smoleńską zwróci się do Rosjan z pytaniem, w jaki sposób mogłoby wyglądać ewentualne uwzględnienie przez nich efektów prac polskiej komisji - poinformował w piątek premier Donald Tusk.
"Minister Miller zwróci się także do strony rosyjskiej z pytaniem, w jaki sposób mogłoby wyglądać ewentualne uwzględnienie efektów prac polskiej komisji - choć w sensie formalnym raport naszej komisji dotyczy działań, jakie chcemy przeprowadzić tutaj, w Polsce" - poinformował premier na konferencji prasowej po publikacji raportu komisji Millera.
Tusk przypomniał, że strona polska złożyła uwagi do raportu MAK-u, a strona rosyjska "nieliczne i drugorzędne uwagi przyjęła, resztę odrzuciła". "W tej procedurze, w jakiej pracował MAK, sprawa jest zamknięta, ale nie jest zamknięta z naszego punktu widzenia" - zaznaczył szef rządu.