Dr Jarosław Flis z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ o trzech latach rządu Donalda Tuska.

"W sytuacji obecnego rządu mamy do czynienia z dwoma paradoksami. Pierwszy to taki, że sama jego ocena nie jest tak wysoka, jak w momencie jego tworzenia, natomiast poparcie dla partii, która za nim stoi i z którą jest utożsamiany, nie drgnęło i utrzymuje się - z drobnymi wahaniami - na takim poziomie, jak na początku kadencji.

Drugi to paradoks podsumowań: rząd, którego sam premier mówi, że nie podejmuje jakichś śmiałych, spektakularnych działań, dlatego że ludzie sobie tego nie życzą, później napotyka na taki problem, iż w momencie corocznych podsumowań, za to najbardziej obrywa. A jak się nie podejmuje spektakularnych działań, to później nie można się chwalić spektakularnymi sukcesami.

Z jednej strony jest to podążanie za oczekiwaniami opinii publicznej i unikanie problemów. Te problemy pojawiają się jednak w innym miejscu: eksperci wyrażają swoje niezadowolenie z takiej strategii, a przede wszystkim media, w imieniu opinii publicznej, dopytują się o wyniki i od trzech lat jest to samo. To jeszcze zależy oczywiście od konkretnej sytuacji, ale wszystkie dotychczasowe osiągnięcia nie odpowiadają zapowiedziom sprzed trzech lat.

Wydaje się, że w ciągu ostatniego roku rządu nie zmienią się podstawy często powtarzanej hipotezy, iż głównym atutem rządu jest słabość opozycji. Cały czas partie opozycyjne są wystarczająco silne, by przeżyć, ale zbyt słabe, by pokonać Platformę.

Sposób postępowania rządu w czwartym roku kadencji będzie warunkowany ewentualnymi wydarzeniami bieżącymi. Dotychczas jednak nie obserwowaliśmy żadnych momentów, które wymusiłyby głęboką zmianę stanowiska rządu czy opozycji. Z każdego kryzysu, każda ze stron mogła wyciągnąć wnioski dogodne dla siebie i tak naprawdę wydarzenia ostatnich trzech lat tylko utrwaliły istniejące podziały".