Podczas briefingu prasowego, który odbył się po północy, po zakończeniu posiedzenia zespołu, premier powiedział, że trwa walka o hutę w Sandomierzu, uwaga służb koncentruje się także m.in. na sytuacji wokół elektrowni w Kozienicach. Zdaniem Tuska wydaje się, że lepsza jest już sytuacja elektrowni w Połańcu.
Premier podkreślał, że "musimy się liczyć z bardzo dramatycznymi skutkami" powodzi. Jak mówił, wysokość wody na Wiśle jest największa od blisko 160 lat, dlatego zespół rozmawiał, jak zapobiec "nieszczęściu na wielką skalę" wzdłuż biegu Wisły i jak chronić m.in. Warszawę.
Dodał, że sytuacja jest na Odrze jest także ciężka. "Musimy zadbać o bezpieczeństwo Wrocławia" - zaznaczył.
Premier podkreślał, że rząd ma świadomość, iż mamy do czynienia ze stanem kląski żywiołowej, ale - jak mówił - inną kwestia jest formalne wprowadzenie takiego stanu. Zaznaczył, że pytał służby, strażaków, czy wprowadzenie stanu klęski żywiołowej pomogłoby im prowadzić akcję ratowniczą i w odpowiedzi słyszał, że nie.
Formalne wprowadzenie stanu klęski wyjątkowej pociągnęłoby za sobą konieczność przełożenia wyborów prezydenckich, wyznaczonych na 20 czerwca.
Premier zapowiedział, że od czwartku ruszą prace nad rozwiązaniami, które umożliwią szybkie udzielanie poszkodowanym pomocy. Wieczorem w czwartek ponownie zbierze się rządowy zespół zarządzania kryzysowego. (PAP)