"Nie znam nikogo, kto by nie lubił i nie szanował Władysława Stasiaka" - powiedział premier Donald Tusk podczas ceremonii powitania trumien z ciałami ofiar katastrofy.

"Ja nie jestem od zabawy w gry słowne, tylko od tego, żeby robić państwo i wykonywać kolejne stawiane sobie zadania" - tak mówił o sobie szef Kancelarii Prezydenta w wywiadzie dla dziennika "Polska - The Times", w grudniu 2009 roku.

I tak też wspominają go ci, którzy z nim pracowali. "Poświęcił się dla Polski, był patriotą" - mówiła w rozmowie z PAP jego współpracowniczka, Patrycja Hryniewicz.

To człowiek zrównoważony, o dobrej znajomości aparatu państwa. Nie ma jednak charakteru polemicznego, nie jest typem harcownika w stylu Palikota czy Niesiołowskiego - mówił o Stasiaku europoseł SLD, były wiceminister obrony Janusz Zemke.

Stasiak urodził się 15 marca 1966 roku we Wrocławiu. Jak wspominali w tygodniku "Polityka" koledzy z dzieciństwa, 14-letni Władek Stasiak w 1980 roku "wydawał" satyryczną, pisaną odręcznie klasową gazetkę New Old Times. Kolejny trzeci październikowy numer wyszedł już pod nowym zmienionym tytułem "Nowy Dzień". Zakładał we Wrocławiu Uczniowski Komitet Odnowy Społecznej (UKOS).

W 1989 r. ukończył Wydział Historii na Uniwersytecie Wrocławskim. Wszyscy pamiętają go jako szefa ochrony studenckich strajków z 1988 r. na uniwersytecie.

Hryniewicz wspomina, że historia była wielką pasją Stasiaka. Na jego biurku stała podobizna marszałka Józefa Piłsudskiego, na emeryturze zamierzał napisać książkę o Siłach Zbrojnych II RP. Na drzwiach do każdego z jego gabinetów widniał cytat z Piłsudskiego.

"Wy, Królewiacy, macie śmieszną naturę. Kiedy jadących drogą napadnie pies natarczywy i hałaśliwym ujadaniem, bierze was zaraz ochota, żeby wyskoczyć z pojazdu, stanąć na czworakach i zacząć mu się odszczekiwać. My, w Wileńszczyźnie, pozwalamy psu szczekać, bo taka już jego psia natura, ale nie przerywamy przez jego psie szczekanie podróży i bez wojny z psami spokojnie jedziemy do naszego celu. Wam, zdaje się, na przeszczekiwaniu psa, wygraniu wojny z byle parszywym szczeniakiem bardziej zależy niż na szybkim dojechaniu do celu podróży" - ten cytat z marszałka - zdaniem Hryniewicz - idealnie charakteryzuje Stasiaka.

Po demokratycznych przemianach w Polsce porzucił karierę naukową i postanowił zostać urzędnikiem państwowym. Należał do pierwszego rocznika, który ukończył Krajową Szkołę Administracji Publicznej. Odbył staż w Dyrekcji Generalnej Policji Państwowej w MSW Republiki Francuskiej. W 2000 r. brał udział w programie studyjnym na temat kształtowania amerykańskiej polityki bezpieczeństwa narodowego w USA.

Stasiak należał do kręgu najbardziej zaufanych i najbardziej cenionych współpracowników Lecha Kaczyńskiego. Współpracował z nim już w Najwyższej Izbie Kontroli. Odpowiadał w NIK m.in. za kontrolę sprawności działania policji, straży granicznej i straży pożarnej. W latach 2002-2005, gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy, Stasiak pełnił funkcję wiceprezydenta stolicy. W warszawskim ratuszu odpowiadał za bezpieczeństwo, zarządzanie kryzysowe i wdrażanie wydziałów obsługi mieszkańców. Powołując go na wiceprezydenta Warszawy L. Kaczyński, powiedział wtedy, że Stasiak będzie jego "szeryfem".

W okresie rządu PiS Stasiak był wiceministrem, a później ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Powołując go na szefa MSWiA w sierpniu 2007 r. Lech Kaczyński mówił o nim jako o "uczciwym do bólu" człowieku "o wysokim poziomie kompetencji". W MSWiA Stasiak kierował pracami nad projektem ustawy o programie modernizacji policji i innych służb podległych resortowi; odpowiadał za propozycje nowelizacji rozszerzających kompetencje Straży Granicznej; nadzorował przygotowania do wizyty Benedykta XVI w Polsce w 2006 roku.

Hryniewicz przypomina, że jako szef resortu spraw wewnętrznych i administracji lubił robić "naloty" na komendy policji. Lubił rzeczywistość, pojechać i zobaczyć na własne oczy - wspomina.

Prezydencką kancelarią Stasiak kierował od końca lipca 2009 r. Wcześniej był zastępcą szefa kancelarii, a w latach 2006-07 i 2007-09 dwukrotnie szefem BBN. Na początku roku media informowały o tym, że Stasiak rozważany był jako kandydat PiS na prezydenta Warszawy w tegorocznych wyborach samorządowych.

Nie należał do żadnej partii. Ja nie jestem z PiS, tylko z Kancelarii Prezydenta - podkreślał w jednym z wywiadów prasowych. Stasiak chętnie opowiadał o planach prezydenta, mniej chętnie odnosił się do politycznych konfliktów.

Jednak jego współpracownicy zaznaczają, że potrafił się zdenerwować, ale równie szybko się opanowywał. Ja potrafię walnąć w stół, ale to nie znaczy, że trzeba głośno i wulgarnie krzyknąć, tylko raczej mocno obstawać przy tym, co uważa się za ważne i robić to. A w ogóle, to ja raczej jestem od gaszenia pożarów - mówił o sobie Stasiak.

Był wymagający wobec współpracowników, ale jeszcze bardziej wobec siebie. Nie myślał o sobie i nie martwił się o siebie. Trzeba było sprawdzać, czy zjadł obiad, czy wypił herbatę - mówiła jego asystentka. Nie przywiązywał też wagi do rzeczy materialnych. Do pracy chodził na piechotę, bo lubił spotykać ludzi.

Stasiak był zawsze bardzo szarmancki. Hryniewicz nie pamięta, aby widziała go w stroju mniej formalnym, innym niż garnitur. "Nawet, gdy wchodziło się do niego do gabinetu, zakładał marynarkę, bo to nie przystoi przy kobiecie w samej koszuli" - mówiła. Jeśli nie mógł rozmawiać, zawsze oddzwaniał albo przysyłał sms-a z pytaniem, czy może jakoś pomóc.

Do swoich współpracowników, ale i do dziennikarzy potrafił napisać sms-a po hiszpańsku lub po łacinie. I to nawet z istotnymi informacjami - zaznacza Hryniewicz. Był wielbicielem Ameryki Południowej i argentyńskiego napoju yerba mate. Lubił chodzić po górach i marzył o wyprawie w Andy. Uwielbiał też filmy Stanisława Barei i często cytował z nich dialogi.

Hryniewicz wspomina, że Stasiak nie lubił latać samolotem i żałował, że nie może pojechać do Katynia samochodem. Jeszcze w czwartek był w Sejmie i słuchał informacji szefa MSZ na temat kierunków polityki zagranicznej w 2010 roku; w piątek wieczorem udzielał jeszcze wywiadu jednej ze stacji telewizyjnych. (PAP)

ajg/ par/ mag/