Uwe i Hannelore Romeike nie chcieli posyłać dzieci do szkoły, gdyż uważali, że wpaja się tam dzieciom światopogląd sprzeczny z ich religijnymi, konserwatywnymi przekonaniami.

W Niemczech można uczyć dzieci wyłącznie w domu tylko w szczególnych sytuacjach, kiedy rodzice dziecka stale podróżują, jak np. artyści cyrkowi, albo kiedy leczenie dziecka wymaga jego ciągłej obecności w domu.

Prawo nie zezwala na nieposyłanie dzieci do szkoły z powodów sumienia - ze względu na obiekcje moralne, religijne czy polityczne. W 2006 r. niemiecki sąd najwyższy orzekł, że rząd może odebrać takim rodzinom opiekę nad dziećmi.

Państwo Romeike zostali ukarani grzywnami łącznej wartości 10 tys. dolarów.

Rodzina w 2006 r. wyjechała do USA i poprosiła o azyl polityczny z powodu dyskryminacji. Sędzia imigracyjny Lawrence Burman w Tennessee spełnił ich prośbę w tym tygodniu.

Swoją decyzję sędzia uzasadnił mówiąc, że w wypadku państwa Romeike zostały naruszone "podstawowe prawa człowieka".

Tomasz Zalewski (PAP)

tzal/ mc/