Sejmowa speckomisja zaprosiła Julię Piterę na jutro. Komisja zajmie się sporządzonym przez Piterę raportem o CBA. Minister zapewnia, że stawi się na posiedzenie.
Według mediów na komisji ma być także szef CBA Mariusz Kamiński. Przed czwartkowym posiedzeniem chce on jednak zapoznać się z raportem Pitery.
Udostępnienia raportu członkom sejmowej komisji śledczej ds. domniemanych nacisków na śledztwa dotyczące polityków i mediów chce też jej szef Andrzej Czuma (PO).
"Po to powołuje się Komisję ds. Służb Specjalnych w Sejmie, po to komisje śledcze, by mogły skutecznie wnikać w strzeżone tajemnicą obszary" - powiedział Komorowski.
"Zawsze lepiej wyjaśnić sprawę w wyspecjalizowanych instytucjach, jak komisja ds. służb niż utrzymywać atmosferę niejasności, która sprzyja pomówieniom" - uważa marszałek Sejmu.
"To Tusk uzna, co jest możliwe do przekazania w sprawie raportu o CBA"
Zwrócił uwagę, że przełożonym Pitery i Kamińskiego jest premier Donald Tusk i to on uzna, co jest możliwe do przekazania w sprawie raportu o CBA.
Pitera, minister w kancelarii premiera, odpowiadająca za walkę z korupcją, przekazała premierowi Donaldowi Tuskowi materiał dotyczący działalności CBA w grudniu 2007. Status dokumentu i jego tajność budzą spory. W lutym Pitera tłumaczyła, że raport jest jedynie notatką powstałą w formie elektronicznej, nie ma podpisu ani tytułu, nie posiada też oznaczeń kancelaryjnych. W kwietniu mówiła zaś, że raport jest oficjalnym dokumentem opatrzonym klauzulą "tajne" i przechowywanym w kancelarii tajnej.
W lipcu sąd administracyjny uznał skargę obywatela, któremu kancelaria premiera odmówiła wglądu w raport o CBA. Sąd orzekł, że kancelaria premiera ma ponownie rozpatrzyć wniosek o udostępnienie raportu w ramach dostępu do informacji publicznej. Raportu o CBA nie otrzymał także Rzecznik Praw Obywatelskich, który z tego powodu zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych.