Premier Donald Tusk w wywiadzie dla najnowszej "Polityki" mówi "stanowcze "nie" wcześniejszym wyborom parlamentarnym. "Uważam, że ludziom należy się szacunek. Nie można gonić ich do wyborów dlatego, że akurat trafiają się korzystne sondaże" - zaznaczył szef rządu.

Premier zwrócił uwagę, że w perspektywie jest "być może referendum w sprawie przyjęcia euro" - bo jak zaznaczył - takie jest przynajmniej oczekiwanie opozycji. Przypomniał, że w przyszłym roku są wybory europejskie, rok później prezydenckie, a potem samorządowe i parlamentarne. "Wystarczy" - podkreślił Tusk.

Pytany, czy najbliższe wybory prezydenckie, można by połączyć z parlamentarnymi, premier odparł, że są negatywne opinie PKW, "gdy idzie o łączeniem wyborów, czy wyborów z referendum".

"Zgodnie z naszym ustawodawstwem komisje (wyborcze) muszą być odrębne. Liczenie głosów też. Zyskiem może być tylko wyższa frekwencja" - ocenił.

"W Polsce realnie funkcjonuje dziś system bliski układowi dwupartyjnemu"

Premier podkreślił, że w Polsce realnie funkcjonuje dziś system bliski układowi dwupartyjnemu. "Mówię to, nie lekceważąc naszego koalicjanta czy lewicy" - zaznaczył. "Jednak oś sporu politycznego, główne potencjały polityczne, nawet jeśli dziś badania redukują znaczenie PiS, są po stronie dwóch partii" - ocenił.

Zaznaczył jednak, że gdyby zwycięstwo w wyborach dawało możliwość pełniejszej realizacji programu zwycięskiego bloku warto o tym myśleć. "Ale nie daje" - uważa Tusk.

"Konstytucja nie sprzyja sprawności rządzenia"

Premier, jak powiedział, nie zgadza się z konstytucjonalistami, którzy bronią obecne konstytucji, bo w praktyce "nie sprzyja ona sprawności rządzenia".

Według szefa rządu, konstytucja pozostawia "rozmytą przestrzeń uprawnień zwłaszcza w polityce zagranicznej między prezydentem a rządem".

"Konstytucja wyposażyła prezydenta w nieprecyzyjnie opisaną władzę wykonawczą, jeśli dodać do tego złą wolę i chęć wchodzenia w zwarcia - a prezydent to demonstruje i wykorzystuje - mamy poważny kłopot" - mówił premier.

Jak jednak dodał, pojawiają się sygnały, "że może się coś zmienić bez wyborów".

"W partii politycznej jest się po to, aby spełniać oczekiwania ludzi, którzy się z nią identyfikują"

"Skutkiem kaca, jaki ma lewica po głosowaniu w sprawie ustawy medialnej, wydaje mi się, że będzie możliwe porozumienie się z nią w sprawie systematycznego odrzucania prezydenckiego weta, kiedy ono ma charakter czysto polityczny" - ocenił Tusk.

"Uważam, że lewica popełniłaby szybkie, efektowne i definitywne samobójstwo, gdyby przeciągnęła obecny flirt z PiS, zwłaszcza gdy weta będą sposobem prezydenta na dokuczanie rządowi" - powiedział.

"W partii politycznej jest się po to, aby spełniać oczekiwania ludzi, którzy się z nią identyfikują. Nie można iść bardziej w poprzek oczekiwań lewicowego elektoratu, niż spełniając oczekiwania prezydenta i PiS. Uważam, że przywództwo SLD zaczyna tę sytuację rozumieć i odczytywać prawidłowo" - podkreślił szef rządu.