"Ja naprawdę nie jestem Vaclavem Klausem, ale ja bym założył, że tak" - powiedział w czwartek wieczorem w Brukseli prezydent, pytany przez dziennikarzy, czy teraz jego zdaniem zakończy się proces ratyfikacji Traktatu z Lizbony w Czechach.

W ocenie Lecha Kaczyńskiego, Czechy zdołały uzyskać teraz to, co udało się Polsce w czerwcu 2007 roku. "Czasami bywa, że coś dobrego zdarza się w porze spóźnionej, lepiej późno niż wcale" - mówił prezydent.

Premier Donald Tusk ocenił zaś w rozmowie z dziennikarzami, że przywódcy państw i rządów UE zrobili wszystko, co powinno ułatwić podjęcie ostatecznie pozytywnej decyzji prezydentowi Klausowi w sprawie Traktatu z Lizbony, a wcześniej czeskiemu Trybunałowi Konstytucyjnemu. "Nic więcej już nie można zrobić. (...) Mam nadzieję, że ten proces (ratyfikacji) został wreszcie zakończony" - wyraził nadzieję szef polskiego rządu.

Kraje UE porozumiały się w sprawie dopisania Czech do polsko-brytyjskiego protokołu do Traktatu z Lizbony, który wyłącza te kraje z obowiązywania Karty Praw Podstawowych. (PAP)

eaw/ laz/ kar/