Zawieszenia broni, które miało wygasnąć w nocy z wtorku na środę, Ruch na Rzecz Wyzwolenia Delty Nigru (MEND) przestrzegał od połowy lipca. Władze nigeryjskie uwolniły wówczas lidera ugrupowania Henry'ego Okah, który przyjął od władz ofertę amnestii.

Niezwłocznie po opuszczeniu więzienia Okah oznajmił jednak, że rządowa propozycja amnestii dla wszystkich rebeliantów, którzy do 4 października złożą broń, jest niewystarczająca. Zapowiedział, że ataki na instalacje naftowe zostaną wznowione, jeśli władze nigeryjskie nie zaangażują się w negocjacje z rebeliantami.

W środę MEND w pisemnym komunikacie powtórzył te postulaty. Jak wyjaśnił, przedłużając zawieszenie broni chce dać rządowi więcej czasu na podjęcie dialogu. "Nie uznajemy amnestii, która nie zawiera propozycji poważnego dialogu na temat przyczyn, które doprowadziły do wybuchu przemocy w Delcie Nigru" - oświadczyło ugrupowanie.

Dowódcy MEND wezwali nigeryjskie władze, aby odsunęły wyznaczony termin złożenia broni o trzy miesiące. To pozwoliłoby podjąć rozmowy na temat żądań rebeliantów, m.in. wycofania większości wojsk z Delty Nigru. Rząd jednak nalega, że amnestia musi zostać przyjęta bezwarunkowo, a termin nie może zostać przesunięty.

Ruch na rzecz Wyzwolenia Delty Nigru rozpoczął walkę w 2006 r. Rebelianci domagają się, aby lokalnej ludności przypadała w udziale większa niż dotąd część zysków z eksploatacji bogactw naturalnych.

Ataki rebeliantów na infrastrukturę naftową doprowadziły do zmniejszenia wydobycia ropy w Delcie Nigru o około 25 proc. Nigeria jest największym producentem ropy naftowej w Afryce.(PAP)

gsi/

4755645 arch.