Niezidentyfikowani napastnicy wtargnęli do sali weselnej we wsi Sultankoy i otworzyli ogień do zebranych tam gości - relacjonuje Ahmet Ferhat Ozen, gubernator Mardin.
Ze względu na dużą liczbę rannych, bilans ofiar może się zwiększyć - ostrzegł Ozen.
Jak podają lokalne media, w rodzinach pary młodej byli członkowie wspieranych przez rząd w Ankarze bojówek, zwalczających kurdyjskich rebeliantów. Nie jest jednak jasne, czy fakt ten ma związek z zamachem. Niektóre media utrzymują wręcz, że strzelanina była skutkiem sprzeczki między rodzinami nowożeńców.
Kurdowie, stanowiący większość na południowym wschodzie Turcji, od 1984 r. walczą z władzami w Ankarze o autonomię. Konflikt ten pochłonął około 40 tys. ofiar.(PAP)
gsi/