Dwudziestu studentów z Quebecu, którzy przyjechali do Chin na staż, zostało odizolowanych przez władze północno-wschodniej prowincji Jilin z obawy przed rozprzestrzenieniem się grypy A/H1N1.

Poinformowało o tym kanadyjskie radio.

Powołując się na słowa jednego ze studentów, rozgłośnia podała, że młodzi ludzie zostali zatrzymani, kiedy przylecieli na lotnisko w Changchun (Cz'hang-cz'hun), stolicy prowincji Jilin (Dzi-lin). Każdemu ze studentów zmierzono temperaturę.

Cytowany Martin Leroy-Deslauriers powiedział, że nawet jeśli ktoś nie miał gorączki ani objawów nowej grypy, umieszczono go najpierw na terenie uniwersytetu, a następnie w specjalnym hotelu, skąd nie mogli wychodzić przez siedem dni.

Kiedy przybyli do Pekinu, nikt nie sprawdził, czy nadal mają gorączkę. Poddanie ich kwarantannie uzasadniono obowiązującym prawem prowincji - podało kanadyjskie radio.

Kanada jest trzecim po Meksyku i USA najbardziej dotkniętym na świecie krajem pod względem liczby zarażonych nową grypą. Potwierdzono tam 101 przypadków zainfekowania tym wirusem, z czego trzy w Quebecu.

Chińskie władze kwarantanną objęły również 70 Meksykanów, co Meksyk uznał za działania nieusprawiedliwione. Kwestia ta wywołała zgrzyt dyplomatyczny między obu państwami.