Przedstawił on w czwartek posłom z komisji sprawiedliwości i praw człowieka informację o tym śledztwie. Radomska prokuratura w lutym umorzyła śledztwo w części dotyczącej poświadczenia nieprawdy i wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w sprawozdaniu finansowym.

Jednocześnie do odrębnego prowadzenia wyłączono wątek dotyczący podejrzenia złamania ustawy o partiach politycznych przez nieprawidłowości w sprawozdaniu z finansowania PO. "Błąd prawny polegał na tym, że prokurator w prowadzonym śledztwie odwoływał się do wątków z umorzonej części. Uznaliśmy, że trzeba wszystko badać w jednym śledztwie" - mówił Zalewski.

Ujawnił, że Palikot był przesłuchany w śledztwie jako świadek, ale bez uprzedzenia go o odpowiedzialności za fałszywe zeznania, ani bez pouczenia, że ma prawo odmówić odpowiedzi na pytania narażające go na odpowiedzialność karną. Zbigniew Wassermann (PiS) ocenił to negatywnie. "W ten sposób zamknięto prawną możliwość ewentualnego pociągnięcia go do odpowiedzialności za fałszywe zeznania" - powiedział Wassermann.

"My tej sprawy nie odpuścimy w parlamencie"

Zaznaczył, że w prowadzonym postępowaniu prokurator ma zbadać informacje pojawiające się w mediach - m.in. nagrane wypowiedzi b. działacza PO Dariusza Piątka, który twierdzi, że nakłaniano postronne osoby do wpłacania wielotysięcznych kwot na fundusz wyborczy PO. Zbadane mają być też informacje o zatrudnieniu w Urzędzie Miasta Lublina trojga z darczyńców.

"Jak ocenia pan pracę prokuratury? Źle, bardzo źle, czy fatalnie?" - spytał Zalewskiego Kazimierz Ujazdowski (Polska XXI). Prokurator Krajowy odparł, że gdyby oceniał źle pracę prokuratury z Radomia w tej sprawie, podjąłby decyzję o przeniesieniu śledztwa do innej jednostki.

Na zakończenie komisja zwróciła się do prokuratury o przedstawianie jej sprawozdania po zakończeniu tego śledztwa. "Są sprawy bulwersujące - jak ta, czy sprawa zabójstwa Krzysztofa Olewnika" - uzasadniał wiceszef komisji Arkadiusz Mularczyk, który wnosił o przedstawianie sprawozdań co kwartał.

"My tej sprawy nie odpuścimy w parlamencie" - dodawał Mularczyk podkreślając, że "w świetle doświadczenia życiowego" nie można uznać za normalne finansowania przez emerytów i studentów kampanii Palikota - jednego z najbogatszych Polaków.

Nie potwierdziły się podejrzenia, że pieniądze pochodzą od samego Palikota

Wiceszef PO Waldy Dzikowski powiedział PAP, że decyzję o wznowieniu śledztwa w sprawie podejrzeń nielegalnego finansowania kampanii wyborczej Janusza Palikota (PO), podjął niezależny organ, a on tej decyzji nie będzie kwestionował.

Do momentu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z Januszem Palikotem.

Finansowanie kampanii Palikota przed wyborami parlamentarnymi w 2005 roku było przedmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Radomiu. Przesłuchała ona ponad 50 osób, które dokonały wpłat na kampanię. Z materiałów zebranych przez policję wynikało, że jeden z działaczy PO w Lublinie miał wręczyć kilku studentom po 12 tys. zł, które oni wpłacili na swoje konta, a następnie przekazali na konto komitetu wyborczego Palikota. Nie potwierdziły się podejrzenia, że pieniądze pochodzą od samego Palikota. Śledztwo zostało umorzone.

Prokuratura ustaliła, że jedna osoba wpłaciła poprzez pośredników na konto kampanii PO kwotę przekraczającą limit wpłaty na kampanię wyborczą

Jak wyjaśniała w marcu PAP prok. Agnieszka Duszyk z radomskiej prokuratury, nie potwierdziły się podejrzenia jakoby Palikot miał przekazywać innym osobom pieniądze w celu wpłacenia ich na konto funduszu wyborczego partii.

Prokuratura ustaliła, że jedna osoba wpłaciła poprzez pośredników na konto kampanii PO kwotę przekraczającą limit wpłaty na kampanię wyborczą. Czyn ten stanowi wykroczenie, jednak uległ przedawnieniu zanim śledczy zaczęli zajmować się tą sprawą. Materiały w stosunku do tej osoby wyłączono do odrębnego postępowania prokuratorskiego w zakresie nieujawnionych przez nią źródeł przychodów podlegających opodatkowaniu.

Po kolejnych medialnych doniesieniach o domniemanych nieprawidłowościach przy finansowaniu kampanii Palikota, na początku kwietnia br. na polecenie Prokuratury Krajowej umorzenie śledztwa sprawdziła Prokuratura Apelacyjna w Lublinie. Uznała, że decyzja o umorzeniu była zasadna, nie znalazła żadnych zastrzeżeń do radomskiej prokuratury i takie stanowisko przekazała Prokuraturze Krajowej.