"Tylko dlatego, że nie można dziś ustalić, który zomowiec do kogo konkretnie celował, nie odpowiadają oni dziś za zabójstwo" - mówił sędzia Dariusz Świecki w ustnym uzasadnieniu decyzji SN oddalającej kasacje obrony. Sąd dodał, że za PRL "zrobiono wiele", aby zatrzeć ślady zbrodni.
Sąd podkreślił, że strzały zomowców były wymierzone bezpośrednio w protestujących górników, o czym świadczą obrażenia ciała dziewięciu zabitych górników - czterech trafionych w głowę, jeden w szyję, dwóch w klatkę piersiową i dwóch w brzuch.
"Członkowie plutonu specjalnego działali na rozkaz - gdy ich dowódca Romuald Cieślak powiedział "chłopaki, walimy" i sam zaczął strzelać, był to rozkaz wydany w warunkach stanu wojennego. Za jego niewykonanie groziła im wówczas odpowiedzialność karna" - dodał sędzia Świecki.