Stanisław Rakoczy (PSL) został w środę przewodniczącym sejmowej komisji do spraw służb specjalnych. Wcześniej z tego stanowiska zrezygnował Jarosław Zieliński (PiS). Nowym wiceprzewodniczącym został Konstanty Miodowicz (PO).
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślił na sobotniej konferencji prasowej, że została zniesiona zasada, iż na czele komisji ds. służb specjalnych stoi przedstawiciel opozycji. "Odmówiono nawet, żeby wiceprzewodniczącym komisji był ktoś z opozycji" - dodał.
"Mamy do czynienia z sytuacją, że kontroli tak naprawdę nie ma, bo tylko i wyłącznie ludzie z koalicji rządzącej są w prezydium" - podkreślił.
"Za rządów PO komisja ds. służb zaczęła pełnić funkcję sądu kapturowego"
Zbigniew Wassermann (członek komisji ds. służb specjalnych z PiS) zarzucił obecnym władzom brak koncepcji zarządzania służbami. Według niego, za rządów PO komisja ds. służb zaczęła pełnić funkcję "sądu kapturowego".
Podkreślił, że niekorzystny dla specsłużb jest brak funkcji ministra-koordynatora. Dodał, że większość ekspertów komisji to b. funkcjonariusze PRL-owskich struktur wywiadowczych i że mimo pozytywnych ekspertyz prawnych nie wyrażono zgody, by jej ekspertem został prof. Andrzej Zybertowicz.
"Czego boi się premier Donald Tusk, marginalizując rolę opozycji w komisji" - pytał Wassermann.
"Komisja zajmowała się niewygodnymi dla strony rządowej sprawami i dlatego utrudniano jej prace"
Zieliński podkreślił, że za jego przewodnictwa komisja zajmowała się "niewygodnymi dla strony rządowej" sprawami i dlatego utrudniano jej prace. Przypomniał, że pracowano m.in. nad raportem Julii Pitery dotyczącym CBA. "Nie miała upoważnienia, żeby go napisać (...) Skierujemy wniosek do prokuratury w tej sprawie" - zapowiedział.
Według Zielińskiego, komisja badała również działania polskich władz wobec porwania i zabójstwa Polaka w Pakistanie oraz kontakty marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z oficerami WSI.
Jak podkreślił, szef ABW Krzysztof Bondaryk złożył wniosek, by komisja w trybie pilnym wysłuchała jego informacji ws. przecieku z raportu ABW dotyczącego wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji. W tej sprawie - mówił Zieliński - Bondaryk wysłał pismo m.in. do marszałka Sejmu.
"Nie zgodziłem się na to i dlatego nastąpiło przyspieszenie zmiany składu prezydium" - powiedział poseł PiS.
"Chcieliśmy najpierw wysłuchać prokuratury prowadzącej sprawę i zapoznać się z dokumentami" - tłumaczył Zieliński.