„Według przepisów w głosowaniu przedterminowym może wziąć udział każdy, kto w dniu głosowania 9 sierpnia nie będzie przebywał w miejscu swojego zameldowania” – powiedział PAP prawnik i analityk kampanii Za wolne wybory.

„Instytucja ta nie jest zła sama w sobie, ale budzi zastrzeżenia w krajach, w których nie ma rozwiniętej demokracji” – wyjaśnił prawnik, który poprosił o zachowanie anonimowości. Jak dodał, głosowanie przedterminowe daje możliwości do nadużyć.

„Głównym problemem głosowania przedterminowego, na który wskazują obrońcy praw człowieka, opozycja i międzynarodowi obserwatorzy, w tym ze struktur OBWE, jest to, że nie zapewnia przejrzystości procedur oraz umożliwia fałszerstwa” – wyjaśnił analityk Alaksandr Kłaskouski w rozmowie z PAP.

„Na noc urny pozostają praktycznie bez kontroli, jeśli nie liczyć milicjanta, pilnującego lokalu wyborczego. Również sama procedura liczenia głosów budzi wątpliwości, ponieważ nie jest kontrolowana” – dodał. Wybory przedterminowe są również okazją do zawyżania frekwencji.

Media niezależne oceniają głosowanie przedterminowe jako „przymusowo-dobrowolne”. Uczestniczą w nim najczęściej - jak mówił Kłaskouski - kategorie obywateli „zależnych od państwa”: pracownicy budżetówki, studenci, wojskowi czy milicja, związki zawodowe, robotnicy.

„Na takie osoby łatwiej jest wywierać nacisk i +zachęcić+ je do udziału w głosowaniu przed terminem” – uważa ekspert. Dodał, że te metody „zachęcania” są zróżnicowane i nie zawsze oznaczają nakaz. „Czasem są to obietnice czy nadzieje na jakieś korzyści” – powiedział.

W świetle prawa na Białorusi za zmuszanie do głosowania grozi odpowiedzialność karna - podkreśla portal Naviny.by. Opozycyjni kandydaci, a zwłaszcza ciesząca się największą popularnością Swiatłana Cichanouska apelują do swoich wyborców, by głosowali we właściwym dniu wyborów i tym samym ograniczyli pole do możliwych nadużyć.

Jeszcze jednym sposobem, by to zrobić jest przyjście do lokalu wyborczego wieczorem, tuż przed jego zamknięciem. „Można się wtedy upewnić, że nikt nie podpisał się za ciebie i +w twoim imieniu+ nie zagłosował” – wyjaśnił Kłaskouski.

W wyborach startuje pięcioro kandydatów: ubiegający się o szóstą kadencję Alaksandr Łukaszenka, Swiatłana Cichanouska, Hanna Kanapacka, Andrej Dzmitryjeu i Siarhiej Czeraczań.

Uprawnionych do głosowania na Białorusi jest blisko 7 mln osób.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)