Już nie tylko sądownictwo. W europarlamencie powstał pomysł, by procedurę z art. 7 rozszerzyć o demokrację i prawa człowieka.
Dzisiaj komisja wolności obywatelskich LIBE w Parlamencie Europejskim zajmie się raportem na temat Polski. W dokumencie przygotowanym przez jej przewodniczącego Juana Lópeza Aguilara po raz pierwszy przyjrzano się funkcjonowaniu naszego systemu legislacyjnego i wyborczego. Autor raportu, hiszpański socjalista i były minister sprawiedliwości, chce, by właśnie o te aspekty rozszerzono procedurę wobec Polski prowadzoną w ramach art. 7 Traktatu o UE. W raporcie, który będzie głosowany przez Parlament Europejski jako rezolucja, znalazło się też wezwanie krajów członkowskich do przejścia do kolejnego etapu procedury, czyli stwierdzenia ryzyka naruszenia przez Polskę zasad praworządności. By do tego doszło, muszą się za tym opowiedzieć w głosowaniu 22 państwa członkowskie.
Rozszerzenie zakresu raportu i wyjście poza sądownictwo krytykuje Patryk Jaki, europoseł PiS, który podczas poniedziałkowego posiedzenia LIBE będzie kontrsprawozdawcą raportu. – Raport jest skandaliczny i tendencyjny, na dodatek pełno w nim błędów i nieścisłości – zarzuca. – Polska w raporcie jest krytykowana m.in. za debatę nad zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Oni podłączają to pod art. 7, ale to przecież nie ma nic wspólnego z praworządnością. Unia nie ma podstaw traktatowych, by się tym zajmować. Poza tym to nie był projekt PiS, lecz obywatelski, który musiał być procedowany, a w dodatku nie został przyjęty – wymienia polityk.
Reklama
Parlament Europejski wielokrotnie domagał się zdynamizowania postępowań wobec Polski. W liczącym 20 stron raporcie tym razem czytamy, że uruchomiona przez Komisję Europejską w 2017 r. procedura z art. 7 ma ograniczony zakres, bo dotyczy praworządności „w ścisłym znaczeniu niezawisłości sądownictwa”. W projekcie rezolucji zaproponowano rozszerzenie procedury o demokrację i prawa człowieka. W rozdziale raportu pt. „Uzurpacja uprawnień do zmiany konstytucji przez polski parlament” czytamy, że Sejm „uchwalił wiele aktów ustawodawczych w szczególnie wrażliwych kwestiach w czasie, gdy nie można już skutecznie zagwarantować niezależnej oceny konstytucyjności ustaw”.
W dokumencie podkreślono również, że polski parlament często stosuje przyspieszone procedury ustawodawcze, a w czasie kryzysu związanego z pandemią koronawirusa omawia wrażliwe zagadnienia, jak aborcja, edukacja seksualna, organizacja wyborów i kadencja prezydenta. Może to „stanowić nadużycie faktu, że obywatele nie mogą organizować się ani protestować w miejscach publicznych, co mogłoby poważnie podważać legalność uchwalonych przepisów”. Dokument Lópeza Aguilara to drugi raport przygotowany w europarlamencie od czasu uruchomienia wobec Polski procedury z art. 7. Pierwszy powstał jeszcze w poprzedniej kadencji izby pod koniec 2018 r. Za jego przygotowanie również odpowiadała frakcja socjalistów.

Reklama
Hiszpan domaga się przyspieszenia procedury z art. 7. Krytykuje Radę UE, której obecnie przewodniczy Chorwacja, za bierność i wzywa kraje członkowskie do działania. W ocenie Hiszpana państwa powinny wznowić wysłuchania, podczas których przedstawiciele Polski musieliby się wytłumaczyć z wprowadzanych zmian. Ostatnie takie wysłuchanie odbyło się w grudniu 2018 r. Jak mówi nam źródło w europarlamencie, europosłowie mają żal do Zagrzebia o to, że w czasie swojego przewodnictwa odłożono sprawę Polski ad acta. – Są duże szanse, że Niemcy, które od lipca przejmą prezydencję, podejdą do tego inaczej – słyszymy.
Podczas dzisiejszego posiedzenia LIBE głos zabierze sędzia Joanna Hetnarowicz-Sikora ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. W rozmowie z DGP zapowiada, że opowie m.in. o nowych postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów z Piotrkowa Trybunalskiego, którzy podpisali list do OBWE postulujący przeprowadzenie monitoringu procesu wyborczego w Polsce (znajdują się one na etapie wyjaśniającym). Hetnarowicz-Sikora przedstawi też sprawę prokurator Ewy Wrzosek, która 23 kwietnia wszczęła śledztwo w sprawie organizacji wyborów prezydenckich. Śledztwo umorzono tego samego dnia, a wobec prokurator wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Artykuł 7 okazał się do tej pory niezbyt dolegliwy wobec Polski. Stwierdzenie ryzyka naruszenia praworządności przez państwa, na co naciska López Aguilar, samo w sobie również nie wiąże się z żadnymi sankcjami. Nasze źródło twierdzi, że to forma nacisku na polskie władze oraz na inne instytucje europejskie i stolice. – To ważne zwłaszcza teraz, kiedy decydowany będzie ostateczny kształt europejskiego budżetu. Parlament Europejski ma ostatnie słowo w kwestiach budżetowych i na pewno będzie naciskał na ustanowienie mechanizmu powiązania praworządności z wypłatą eurofunduszy – dodaje rozmówca w PE.
Patryk Jaki uważa, że decyzja o rozszerzeniu procedury art. 7 nie może się opierać na tym raporcie. – Ten dokument zawiera bzdury, których nawet Platforma Obywatelska nie chce powtarzać i używa do powielania tych nieprawd i manipulacji polityków europejskich – komentuje polityk. – Kuriozum jest też to, że to Hiszpan zarzuca Polsce, że Krajowa Rada Sądownictwa jest wybierana przez Sejm. W obu krajach rada odpowiedzialna za wybór sędziów jest obsadzana przez parlament, tylko że w Hiszpanii zwykłą większością głosów, a w Polsce obowiązuje większość trzech piątych, której PiS nie ma – dodaje Jaki.