Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy – mówi w wywiadzie dla DGP Marian Banaś, prezes NIK

Środowisko polityczne, z którym był Pan przez lata związany nawołuje Pana do rezygnacji. Wsłucha się Pan w te głosy?

Dziś część kolegów, którzy jeszcze niedawno doceniali moje poświęcenie i sukcesy krytykuje mnie i obraża. Robią to na podstawie zmanipulowanych doniesień nie mających nic wspólnego z faktami. Mówię o tym ze smutkiem, bo przekreślenie kilkudziesięciu lat pracy tylko dlatego, że niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będę naprawdę niezależnym prezesem NIK jest dla mnie czymś niepojętym. Kilkadziesiąt lat mojego życia poświęciłem służbie urzędniczej w Polsce, pracując bez wahania dla mojego kraju. Poniosłem też konsekwencje postawy z czasów PRL, ale uważałem, że jeśli Polska ma być niepodległa to musi mieć odważnych i gotowych na poświęcenia obywateli. Zresztą po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę. Moja rezygnacja, o której wielokrotnie mówiłem - miała mieć wymiar honorowy. Ale w sytuacji gdybym miał pewność i przekonanie, że działania wobec mnie są uczciwe i merytoryczne, a nie dlatego, że stałem się śmiertelnie niebezpieczny dla tych, do których udają się kontrole NIK.