W rządzie narasta konflikt wokół sztandarowego programu na rzecz walki ze smogiem i termomodernizacji budynków jednorodzinnych „Czyste powietrze”.
Niewystarczające zmiany w programie krytykuje już nie tylko Komisja Europejska, która uznała, że jest on nieefektywny i wymaga pilnych modyfikacji. Aktywiści m.in. z Polskiego Alarmu Smogowego ostrzegają, że inaczej na wielomiliardowe wsparcie z UE na wymianę kotłów i ocieplenie budynków nie będzie można liczyć.
Minister środowiska Henryk Kowalczyk dementuje pojawiające się w mediach informacje o groźbie utraty finansowania. – O środkach europejskich w tym programie można mówić dopiero w przyszłej perspektywie finansowej 2021–2027. Rozmowy na ten temat dopiero się zaczynają – tłumaczy minister w odpowiedzi na pytania DGP.
Reklama
Mimo tych wyjaśnień zaplanowano kryzysowe spotkanie, zwołane przez wicepremiera Jacka Sasina. Miało się odbyć w piątek, ale jak ustaliliśmy, zostało przeniesione na wtorek. Ma na nim zapaść decyzja, czy i jak zreformować program. Wezmą w nim udział wszyscy politycy wymienieni w krytycznym liście Marca Lemaitre’a, dyrektora generalnego KE ds. polityki regionalnej i miejskiej, który okazał się punktem zapalnym dzisiejszego kryzysu.
Do tablicy zostali wezwani minister środowiska Henryk Kowalczyk, minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, pełnomocnik rządu ds. programu „Czyste powietrze” Piotr Woźny, minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński oraz Konrad Szymański, wiceszef ministerstwa spraw zagranicznych odpowiedzialny za sprawy europejskie.

Reklama
W najtrudniejszej sytuacji jest jednak minister środowiska, który w ostatnich dniach mierzy się nie tylko z presją ze strony KE, lecz również kolegów z partii. Znalazł się on w ogniu krytyki po tym, jak wykluczył możliwość zaangażowania prywatnych banków w proces dystrybucji środków na termomodernizację domów, o czym mówił w wywiadzie dla DGP. Podkreślał, że blokują to przepisy prawa zamówień publicznych. W skrócie – nie pozwalają one przekazać publicznych pieniędzy prywatnym podmiotom na wykonanie zadań, które z zasady spoczywają na administracji.
To stanowisko jest obecnie kością niezgody w rządzie. Do grona przeciwników takiego wyłączenia dołączyli bowiem przedstawiciele resortu przedsiębiorczości i technologii. Nie jest przy tym tajemnicą, że krytyczne uwagi wobec słabej efektywności programu miał też wicepremier Jarosław Gowin, który podczas spotkania z mieszkańcami w Kartuzach wyraził się jasno, że program w praktyce nie działa z powodu niesprawności administracji publicznej.
Szczególnie głośno wybrzmiały jednak publiczne wypowiedzi minister Jadwigi Emilewicz i Piotra Woźnego, którzy podkreślili, że reforma jest konieczna, a banki powinny być weń włączone na niedyskryminujących zasadach. Innymi słowy, należałoby je wyłonić na zasadach konkursu. Wtedy, jak słyszymy, problemu nie będzie, bo już dziś wiele programów pomocowych jest dystrybuowanych przez podmioty prywatne wyłonione w odpowiedniej procedurze, która jest uznana przez Komisję Europejską.
Czy resort środowiska zamierza odstąpić od swojego stanowiska? W odpowiedzi na to pytanie słyszymy o konieczności „przeprowadzenia analizy prawnej”.
Wtorkowe spotkanie będzie jednak tylko preludium do dużo trudniejszej konfrontacji, jaka może nastąpić w przyszły czwartek, gdy za jednym stołem w ramach comiesięcznego komitetu sterującego programem „Czyste powietrze”, zasiądzie minister Kowalczyk i przedstawiciele Komisji Europejskiej. Z naszych ustaleń wynika, że resort środowiska będzie chciał pochwalić się pierwszym sukcesem w relacjach z samorządami, które miałyby – według wytycznych Banku Światowego i Komisji Europejskiej – zostać uwzględnione w dystrybucji wsparcia, na które do 2028 r. rząd chce przeznaczyć 108 mld zł – z różnych źródeł, w tym budżetu państwa i funduszy unijnych. Minister Kowalczyk ogłosił niedawno, że od lipca wystartuje pilotaż współpracy z urzędnikami w gminach, które fakultatywnie zgłosiły się do pomocy przy wypełnianiu wniosków o dofinansowanie. Ma to odciążyć tonące w papierach urzędy 16 wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, które od początku programu rozliczają umowy (w sumie podpisano ich powyżej 15 tys. przy ponad 60 tys. złożonych wniosków). – Prawie 600 gmin wyraziło zainteresowanie udziałem w pilotażu. Dzięki temu działaniu otworzymy kolejny kanał dystrybucji środków. Przyspieszy to znacznie prace, a także pozwoli oszacować koszty obsługi tego programu po stronie samorządów – mówi DGP Henryk Kowalczyk.