Po śmierci Adamowicza Morawiecki chciał przeprosić za zbyt ostry język. Zatrzymała go Nowogrodzka

premier Mateusz Morawiecki
premier Mateusz MorawieckiPAP / Jakub Kamiński
24 stycznia 2019

W Wierzchosławicach w dzień po pogrzebie Pawła Adamowicza premier Mateusz Morawiecki mówił nie tylko o ludowym dziedzictwie Wincentego Witosa. – Uczyńmy nasze życie publiczne lepszym – nawiązywał do ostatnich wydarzeń. Sugestywnie prosił, „abyśmy się słuchali, a nie tylko słyszeli”.

Według polityka PiS z centrali partii na Nowogrodzkiej, Morawiecki chciał pójść dalej. Miał zamiar wykonać jakiś przepraszający gest wobec opozycji – za zbyt ostry język. Ba, chciał go skierować pod adresem polityków PSL, którzy mieli być zaproszeni na uroczystości ku czci Witosa. Rokroczna obecność liderów PiS w Wierzchosławicach była odbierana przez ludowców jako część akcji odbierania im elektoratu.

Jednak Solidarność Rolników Indywidualnych miała zaprosić PSL-owskich gości, a tego nie zrobiła. A z Nowogrodzkiej nadszedł sygnał: premier ma nikogo za nic nie przepraszać. Morawiecki się zastosował.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.