Były więzień Guantanamo, 30-letni Binyam Mohamed, stale mieszkający w W. Brytanii, więziony również w Pakistanie, Maroku i Afganistanie, oskarżył brytyjską służbę bezpieczeństwa MI5 o to, że współpracowała z jego prześladowcami i przymykała oczy na torturowanie go.

W pierwszym wywiadzie prasowym po odzyskaniu wolności Mohamed powiedział tygodnikowi "Mail on Sunday", iż funkcjonariusze MI5, z którymi po aresztowaniu go w Pakistanie rozmawiał swobodnie, licząc na ich pomoc, opracowali listę pytań, które przedstawili CIA, ta zaś przekazała je marokańskim władzom śledczym, które mu je zadały.

"Gdy uświadomiłem sobie, że Brytyjczycy współpracują z moimi oprawcami, poczułem się tak, jakby mnie zupełnie obnażono" - powiedział.

Pochodzący z Etiopii Mohamed, ubiegający się w W. Brytanii o azyl polityczny, został zwolniony z Guantanamo w lutym br. bez postawienia mu zarzutu. Aresztowano go w Pakistanie w 2002 r., gdy z fałszywym paszportem próbował wrócić do W. Brytanii, w kilka miesięcy po zamachach 11 września.

Twierdzi, iż jego ambicją było przejście przeszkolenia, by dopomagać Czeczenom w charakterze cywilnego ratownika, i że nigdy nie miał w planach walki zbrojnej z Amerykanami lub Brytyjczykami.

Za najbardziej wyczerpujący epizod w ciągu 6,5 lat pozbawienia wolności uznał pobyt w miejscu, o którym jest przekonany, iż było to tajne więzienie CIA w Kabulu.

Przez osiem dni trzymano go w zupełnych ciemnościach, skutego w pozycji, w której nie mógł ani usiąść, ani stać, karmiono skażoną żywnością, nie pozwalano umyć się i przez miesiąc 24 godziny na dobę grano ten sam CD Eminema przez głośniki o mocy ok. 160 watów. Za toaletę służyło mu wiadro.

W Maroku Mohamed był też torturowany przy użyciu skalpela. W Guantanamo na krótko przed zwolnieniem prowadził głodówkę.

Etiopczyk pod wpływem "średniowiecznych tortur" przyznał się do czynów, których się nie dopuścił

Etiopczyk mówi, że amerykańska prokurator wojskowa ppłk Yvonne Bradley pokazała zarówno jemu, jak i jego prawnikom z organizacji charytatywnej Reprieve dwa telegramy, które w jego sprawie MI5 przesłała CIA w listopadzie 2002 r., gdy był więziony w Maroku, i że utwierdziły go w przekonaniu, iż był przesłuchiwany na podstawie pytań dostarczonych przez Brytyjczyków.

Pod wpływem "średniowiecznych tortur", m.in. z użyciem skalpela, przyznał się do czynów, których nigdy się nie dopuścił. Jedno z oskarżeń wobec niego dotyczyło rzekomych planów zdetonowania tzw. brudnej bomby w amerykańskich środkach transportu.



"Twierdzenia Mohameda o telegramach MI5 do CIA nie będą trudne do zweryfikowania"

Członek brytyjskiego konserwatywnego gabinetu cieni Dominic Grieve powiedział, że "niezwykle poważne" oskarżenia wobec MI5 powinny zostać zbadane w drodze specjalnego dochodzenia przez komisję z uprawnieniami sądowymi. Gdyby miało się okazać, że kwalifikują się do postępowania sądowego, powinna się nimi zająć policja.

Decyzję o ewentualnym wszczęciu dochodzenia w sprawie domniemanej zmowy MI5 z CIA w sprawie tortur ma podjąć prokurator generalna baronesa Scotland. Shami Chakrabarti, dyrektor organizacji ochrony swobód obywatelskich Liberty sądzi, iż dochodzenie jest nieuniknione.

BBC uważa, iż twierdzenia Mohameda o telegramach MI5 do CIA nie będą trudne do zweryfikowania. Konserwatywny poseł David Davis krytykuje rząd za to, iż decyzji o wszczęciu dochodzenia nie powierzył generalnemu urzędowi prokuratorskiemu, tylko prokurator generalnej, a więc osobie związanej z rządem.

Prawnicy Mohameda jeszcze przed zwolnieniem go z Guantanamo wnieśli sprawę do sądu Anglii na podstawie konwencji zakazującej stosowania tortur, oskarżając władze brytyjskie o to, że są winne jej łamania. Rząd zablokował jednak ujawnienie niektórych tajnych dokumentów pod pretekstem, iż ich odtajnienie zaszkodziłoby brytyjsko-amerykańskiej współpracy wywiadowczej.