"Erika Steinbach została wycofana dopiero po ostrej kampanii. W końcu przestano się bać mówić głośno, że wchodzi tu w grę zbieżność interesów" - ocenił prezes PiS w środę na konferencji prasowej.
Jak dodał, gdyby premier Donald Tusk prowadził od początku twardą politykę, "mówiącą głośno o polskich interesach, sprzecznościach, nadużyciach moralnych, to prawdopodobnie Muzeum by nie było".
"Muzeum jest przeciwko polskim interesom, jest w istocie kwestionowaniem moralnych praw Polaków do Ziem Zachodnich i Północnych (...) Nie wolno kwestionować w dzisiejszej Europie prawa państw do ich własnego terytorium, a to że doszło do przesiedleń, to jest wyłączna wina Niemiec" - podkreślił prezes PiS.
Zdaniem prezesa PiS, decyzja Związku Wypędzonych o rezygnacji z nominowania Steinbach do władz fundacji, to dowód, że sposób uprawiania polityki przez PiS "był skuteczny i mógł być skuteczny".
Jak dodał, wymyślone sukcesy rządu - jak sprawa rezygnacji z nominacji Steinbach - mają przesłaniać bardzo poważną porażkę - powstanie Centrum Przeciwko Wypędzeniom.
Prezydium niemieckiego Związku Wypędzonych poinformowało w środę, że na razie rezygnuje z nominowania szefowej BdV Eriki Steinbach do rady fundacji poświęconej wysiedleniom.