3.3.Katowice (PAP) - Akcja ratownicza, prowadzona po pojawieniu się we wtorek nad ranem podziemnego pożaru w kopalni "Halemba- Wirek" w Rudzie Śląskiej, została wieczorem zakończona - poinformowała PAP rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) Edyta Tomaszewska.

W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Choć pożar został ugaszony już wcześniej, to ratownicy pracowali jeszcze przez kolejne godziny przy przywróceniu prawidłowej wentylacji.

Do pożaru doszło 636 m pod ziemią w wyrobiskach dawnej kopalni "Wirek". "Podczas obchodu wyrobisk w pobliżu nieeksploatowanej ściany wydobywczej nadsztygar zauważył dym. W pobliżu nie było prowadzonych żadnych prac, dlatego nie było potrzeby wycofywania załogi" - powiedziała Tomaszewska.

Ściana, w pobliżu której doszło do pożaru, została wyłączona z wydobycia po tąpnięciu, do którego doszło w listopadzie ubiegłego roku.

Rzeczniczka Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego (CSRG) Monika Konwerska powiedziała PAP, że informacja o pożarze dotarła do ratowników górniczych o godz. 6.20. Krótko potem na miejsce wysłano dwa zastępy - 10 ratowników - z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Zabrzu i specjalistyczne pogotowie pomiarowe z CSRG, wyposażone w mikrochromatograf, czyli urządzenie analizujące skład atmosfery.

Według pierwszych informacji, pożar, do którego doszło w kopalni "Halemba-Wirek" miał charakter endogeniczny, czyli powstały w następstwie tzw. samozagrzewania się węgla. Potem ustalono, że źródło pożaru było zewnętrzne; niewykluczone, że powstał on wyniku zwarcia w instalacji wentylatora.

"Możemy powiedzieć ogólnie, że przyczyną był wentylator. Co dokładnie się stało, okaże się w czasie oględzin, którym zostanie poddany" - powiedział główny specjalista z Departamentu Górnictwa WUG Andrzej Kleszcz. (PAP)

lun/