Około 30 ludzi, w tym talibscy bojownicy, zginęło, gdy najprawdopodobniej amerykański bezzałogowy samolot dokonał dziś rano ataku na terytorium plemienne Pakistanu przy granicy z Afganistanem - twierdzą naoczni świadkowie.

Pierwsze doniesienia mówiły o co najmniej 8 - 10 zabitych talibach. Nieco później na miejscu ataku znaleziono jeszcze 20 ciał.

Jak podano w Islamabadzie, samolot ostrzelał pociskami rakietowymi cele w okręgu Kurram. Nad zaatakowanym terenem unoszą się kłęby dymu - twierdzi cytowany przez agencję Reutera przedstawiciel miejscowych sił paramilitarnych. Zdaniem tego źródła, zaatakowany został ośrodek szkolenia talibów.

Od lata zeszłego roku w podobnych atakach zginęło około 200 osób

Od lata zeszłego roku w podobnych atakach, dokonywanych przez samoloty USA na pograniczu pakistańskim, zginęło około 200 osób. Zdaniem miejscowych władz, ofiary to nie tylko talibowie lecz także cywile. Pakistan konsekwentnie składa w Waszyngtonie protesty w związku z tego rodzaju akcjami.

W ubiegłą sobotę celem amerykańskich pocisków rakietowych była baza szkoleniowa Pakistańskiego Ruchu Taliban (TTP) kierowanego przez Baitullaha Mehsuda w miejscowości Ladha w Południowym Waziristanie. Zginęło 27 bojowników talibskich, w tym wielu obcokrajowców.