Załoga niemal stuletniego Państwowego Instytutu Geologicznego jest przekonana, że wkrótce, z winy resortu środowiska, przestanie on istnieć.
Naukowcy z instytutu biją na alarm. Według nich projekt ustawy o Państwowej Agencji Geologicznej zabije ich jednostkę. PAG przejęłaby większość ich zadań, a więc i budżetu, ale niekoniecznie ludzi. W Warszawie ma bowiem mieścić się tylko centrala, a reszta jednostek pod Wrocławiem. Cały projekt firmuje pochodzący zresztą z tego właśnie miasta główny geolog kraju, wiceminister środowiska prof. Mariusz Orion Jędrysek.
Naukowcy, z którymi rozmawiał DGP, proszą o zachowanie anonimowości. – Boimy się utraty pracy, wiceminister ma już pełną kontrolę nad instytutem. Tak zmieniono statut, że dyrekcja powoływana jest bezkonkursowo, a wiceminister ma wpływ nawet na wybory Rady Naukowej, w której z 15 osób tylko cztery plus sekretarz są wybierani spośród pracowników – mówi nam jeden z geologów. – Projekt PAG jest pisany pod pana Jędryska, bo będzie spełniał idealnie kryteria, jakie będą niezbędne na szefa tej instytucji – dodaje.
W maju miały się rozpocząć obchody stulecia instytutu, jednak ludziom nie w głowie świętowanie. Monografia z okazji jubileuszu wciąż nie doczekała się zielonego światła z ministerstwa. – Bo jeszcze by się okazało, że są tu fachowcy, a przecież minister podważa nasze kompetencje – irytuje się jeden z pracowników PIG.
Reklama
– W uwagach do projektu ustawy o PAG instytut pozytywnie odnosi się do idei utworzenia agencji. Wskazano, iż w opinii instytutu utworzenie PAG i realizacja przez tę agencję zadań określonych w ustawie przyczyni się do efektywniejszego wykorzystania polskich złóż surowców oraz poprawi działania państwa w zakresie geologii – mówi nam prof. Jędrysek.
Geolodzy jednak odbijają piłeczkę: to stanowisko obecnej dyrekcji, nawet poprzedni dyrektor instytutu, choć już z obecnego rozdania, był przeciwny idei PAG. – Stanowisko Solidarności i związku pracowników jest negatywne, nie będą nawet negocjować – mówi nam jeden z pracowników instytutu.

Reklama
– Nie jest wykluczone, że wybrane osoby zatrudnione w dużej instytucji, jaką jest PIG, wyrażają swoje niezadowolenie z planowanych zmian. Jak pięknie ujął to Józef Ignacy Kraszewski: „Ludzie boją się zmian, nawet na lepsze” – uważa główny geolog kraju. I podkreśla, że celem ustawy o agencji nie jest likwidacja czy niszczenie instytutu, lecz wydzielenie z niego podmiotu w celu gospodarki polskimi złożami surowców. – Obecnie zadania państwa w zakresie geologii wykonuje państwowa służba geologiczna. Pełni ją instytut, który jest jednostką badawczą. Oznacza to, że PIG działa przede wszystkim w oparciu o przepisy ustawy z 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych i realizuje przede wszystkim zadania jednostki naukowej. Nie jest to sytuacja pożądana, szczególnie biorąc pod uwagę ważkość kwestii związanych z prowadzeniem przez Polskę spójnej i skutecznej polityki surowcowej – mówi nam Jędrysek. – Po powstaniu Polskiej Agencji Geologicznej instytut nadal będzie dużą placówką badawczą i na pewno, tak jak dotychczas, będzie jednym z najważniejszych zleceniobiorców, tym razem zadań zlecanych przez PAG – zapewnia.
Naukowcy są jednak innego zdania i pokazują sprawozdania finansowe. W 2017 r. PIG miał 5,44 mln zł strat, a w 2016 r. „tylko” 1,56 mln zł. – Zapadła decyzja o wstrzymaniu budowy magazynu centralnego próbek geologicznych w Leszczach, w który instytut zainwestował już 1 mln zł. Nowy ma powstać w okolicach Wrocławia – mówi nam jeden z naukowców. Z kolei 29,5 tys. dol. także z funduszy PIG trafiło do rosyjskiego Instytutu Geologii i Zasobów Mineralnych, a 0,5 mln dol. do Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego. Opisywaliśmy tę sprawę w styczniu. W grudniu 2016 r. Państwowy Instytut Geologiczny kupił współrzędne działki na oceanie od Rosjan. Przelew za opłatę administracyjną do MODM został wykonany w PIG w trzy godziny bez dokumentów upoważniających do wydania od ręki tak dużej sumy.
Załoga instytutu wskazuje na inny problem. Zdaniem geologów rządowa agencja, jaką ma być PAG, mogąca zakładać np. spółki i będąca uczestnikiem rynku, a nawet mogąca utrzymywać się z darowizn, to pole do korupcji. – Proszę sobie wyobrazić sytuację walki o koncesję na złoże X. Dostanie je ten, kto powinien, czy ten, kto wpłaci darowiznę? – pyta jeden z naukowców.
Dotarliśmy do prezentacji z maja 2018 r. dyrekcji PIG dla pracowników. Kierownictwo przekonuje w niej, że w wielu krajach na świecie, m.in. w Australii, Czechach, Danii, Niemczech, Szwecji czy Wielkiej Brytanii, to właśnie agencje rządowe zajmują się krajową geologią. A nie instytuty naukowe czy badawcze. Tymczasem z danych EuroGeoSurveys (EGS), czyli Europejskiego Stowarzyszenia Służb Geologicznych, wynika, że w samej tylko Europie geologią zajmuje się 18 instytutów, osiem departamentów ministerialnych, sześć instytucji administracyjnych i dwa publiczne przedsiębiorstwa. A w logotypach czy opisie większości z nich znajdziemy słowo „science”, czyli nauka.
Geolodzy dwa razy spotkali się z ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem – ostatnio półtora tygodnia temu. Przełomu jak dotąd nie było. Minister na nasze pytania w tej sprawie nie odpowiedział.
Ratunkiem dla PIG nie będzie także plan reformy instytutów zakładający ich konsolidację. Wicepremier Jarosław Gowin potwierdził nam, że PIG-PIB z tego projektu jest wyłączony. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że było tak od początku, i to również na prośbę głównego geologa kraju.
ok. 850 osób zatrudnia dziś PIG
ok. 750 osób ma pracować w Państwowej Agencji Geologicznej
7 mln zł łączna strata w 2016 i 2017 r., jaką odnotował Państwowy Instytut Geologiczny