Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska w środę około godz. 14 nie została wpuszczona do budynku parlamentu, gdzie protestują osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie.
Reklama

Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej przed biurem przepustek powiedzieli: "nie mamy informacji, że pani może wejść".

"Ja pamiętam takie zasieki - ale nie z rąk, tylko z różnych barier - kiedy próbowaliśmy się dostać do oblężonego Sarajewa" - powiedziała Ochojska.

"Jest mi przykro. Jestem obywatelką Polski, patriotką, osobą niepełnosprawną i uważam, że mam prawo wejść do tych ludzi i powiedzieć im: słuchajcie, niepełnosprawność to jest tylko coś, co się przydarza, z tym można żyć. Ale żeby można było z tym żyć, trzeba walczyć o swoje prawa. I o te prawa dzisiaj walczymy i chciałabym móc to robić razem z tymi ludźmi, ale niestety uniemożliwiono mi to" - powiedziała.

Ochojska zwracała uwagę, że rząd znalazł środki na wyprawkę szkolną, a jednocześnie wskazuje, że nie ma pieniędzy na spełnienie oczekiwań protestujących niepełnosprawnych. "Ja sobie nie wyobrażam, żeby rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych wyszli z Sejmu bez spełnienia ich postulatów" - powiedziała.

Ochojska mówiła, że z powodów zdrowotnych nie może już stać, dlatego przyniesiono jej krzesło, na którym usiadła przy biurze przepustek.

Z Ochojską przed terenem Sejmu spotkało się dwóch protestujących niepełnosprawnych - Adrian Glinka i Jakub Hartwich.