Gdańscy radni nie chcą oddać Westerplatte, przekażą je Muzeum Gdańska

westerplatte
westerplatteShutterStock
23 kwietnia 2018

Gdańscy radni zdecydowali, że chcą przekazania terenu Westerplatte Muzeum Gdańska. Ma ono przygotować koncepcję zagospodarowania pola bitwy z września 1939 r. O ten sam teren, w takim samym celu, zabiegało Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Uchwała zobowiązująca prezydenta Gdańska do przekazania w formie darownizy należącego do miasta terenu Westerplatte miejskiej placówce - Muzeum Gdańska, poddana została pod głosowanie na poniedziałkowej sesji Rady Miasta Gdańska.

Za jej przyjęciem głosowało 22 radnych związanych z PO, przeciwni byli radni reprezentujący w samorządzie PiS. Tego samego dnia rada podjęła też decyzję o przystąpieniu do zmiany planu zagospodarowania Westerplatte: dotychczasowy plan uniemożliwia wprowadzenie na terenie półwyspu jakiejkolwiek zabudowy, także tej koniecznej do urządzenia tutaj plenerowej placówki muzealnej.

Obie decyzje - o zmianie planu oraz przekazaniu przez miasto w zarządzanie Muzeum Gdańska terenu byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej, były konsekwencją przyjętego wcześniej na poniedziałkowej sesji apelu dotyczącego zorganizowania w Gdańsku w 2019 r. ogólnonarodowych obchodów wybuchu II wojny światowej. Radni zobowiązali w nim prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza do wystąpienia do prezydenta Andrzeja Dudy o objęcie tych uroczystości honorowym patronatem.

W apelu znalazło się też wezwanie prezydenta Gdańska do "rozpoczęcia prac przygotowawczych do zagospodarowania Pomnika Historii +Pole Bitwy na Westerplatte+ w celu możliwie szerokiego odtworzenia jego walorów historycznych i przystosowania do wymagań współczesnego muzealnictwa".

W myśl podjętych przez radnych w poniedziałek decyzji, zagospodarowaniem półwyspu ma zająć się finansowane przez samorząd Muzeum Gdańska. Z chęcią przejęcia (a opcjonalnie zakupu za 2 mln zł) Westerplatte i urządzenia na jego terenie plenerowej placówki muzealnej kilka dni temu wystąpiło też do samorządu państwowe Muzeum II Wojny Światowej (MIIWŚ).

Radni PiS przekonywali w czasie sesji, że powierzenie terenu tej drugiej placówce będzie korzystniejsze, bo – ich zdaniem, jest ona lepiej przygotowana do zagospodarowania pola bitwy. Radny Jaromir Falandysz podkreślał, że MIIWŚ prowadzi już badania archeologiczne na terenie Westerplatte i – dzięki temu, posiada liczne zabytki związane m.in. z prowadzonymi tu walkami. Radny zaznaczał, że MIIWŚ ma też bogate archiwum i wsparcie finansowe z ministerstwa kultury. Zaapelował, by przełożyć głosowanie w tej sprawie, aby jeszcze raz „spokojnie, merytorycznie zastanowić się” nad sprawą.

Inny radny PiS - Kazimierz Koralewski podkreślał, że przekazanie terenu Westerplatte państwowej instytucji pozwoli samorządowi zaoszczędzić bardzo duże środki, jakie pochłonie zagospodarowanie półwyspu. „Z budżetu miasta trzeba będzie finansować projekt, który powinien być finansowany z budżetu państwa” – zaznaczył Koralewski. „Nie widzę przeszkód, aby państwo brało finansowo udział w tym projekcie” – odpowiedział na ten argument przewodniczący Rady Miasta Bogdan Oleszek.

Radni PO podkreślali, że Muzeum Gdańska od lat prowadzi na terenie Westerplatte placówkę muzealną działającą w Wartowni nr 1, a jednym z oddziałów samorządowej placówki jest też Muzeum Poczty Polskiej. Dyrektor Muzeum Gdańska Waldemar Ossowski zaznaczał, że placówka posiada około 300 eksponatów związanych z obroną półwyspu, w tym mundur dowódcy, majora Henryka Sucharskiego, a od grudnia ub.r. trwają prace nad przygotowaniem koncepcji zagospodarowania pola bitwy.

„Wszyscy dzisiaj obserwujemy, jaką rolę zaczyna przybierać Muzeum II Wojny Światowej. Jeśli chce pan na Westerplatte dopuścić narrację przewodniczącego ONR w regionie pomorskim, który jest przewodnikiem w Muzeum II Wojny Światowej, to - z całym szacunkiem, ale nigdy na to naszej zgody nie będzie” – mówił też do jednego z radnych PiS wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak dodając, że miejska instytucja będzie w stanie – w przeciwieństwie do państwowej, przygotować „obiektywną” ekspozycję.

„Bardzo proszę o nieupolitycznianie tej sprawy. Uważam że młodzież z ONR-u, to młodzież patriotyczna, która promuje wartości nie tylko mi drogie” – ripostowała radna PiS Anna Kołakowska dodając, że „jest to dobra, porządna młodzież”, „studenci, ludzie, którzy dobrze służą ojczyźnie”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.