Polskie okręty podwodne idą na dno

Okręt podwodny
Okręt podwodnyShutterStock
21 kwietnia 2018

Nasza armia miała kupić co najmniej trzy nowe okręty podwodne. Zamiast tego już wkrótce możemy nie mieć żadnego.

Uroczystość nie była radosna. Pożegnania rzadko takie są. – Dziś po raz ostatni miałem zaszczyt podnieść biało-czerwoną banderę, którą tak dumnie ORP Kondor prezentował na morzach i oceanach oraz w wielu portach zagranicznych, gdzie sławił dobre imię polskiego podwodniaka – mówił 20 grudnia ubiegłego roku komandor podporucznik Marek Walder, który pełnił wówczas obowiązki dowódcy okrętu.

Osiągnięcia wysłużonej, bo już ponad 50-letniej, wręcz muzealnej, jednostki są imponujące. Prawie 200 wyjść w morze, ponad 40 tys. przebytych mil morskich, niemal 600 dni na morzu, większość pod wodą. Bandera, tak jak w przypadku innych okrętów kończących służbę, trafi do Muzeum Marynarki Wojennej. A to nie koniec wzbogacania się tej placówki w podobne eksponaty – wkrótce dołączą kolejne. Jeszcze w tym roku wycofany zostanie drugi z czterech polskich okrętów podwodnych typu Kobben, a najpóźniej w 2020 r. ostatnie dwa. Wtedy w służbie zostanie pozostanie nam tylko większy od nich Orzeł, który w 1986 r. otrzymaliśmy „w prezencie” od ZSRR. Z tym że w wyniku różnych zawirowań, jak choćby ubiegłoroczny pożar na jego pokładzie, okręt jest remontowany od 2014 r. Wśród znawców tematu wielu wątpi w to, by ta jednostka jeszcze kiedykolwiek wyszła w morze.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.