Mimo nominalnego wzrostu, w praktyce środki przeznaczone na działalność MSZ w projekcie przyszłorocznego budżetu są o ponad 50 mln zł mniejsze niż w 2017 r.; grozi to koniecznością przeprowadzenia znaczących cięć - wskazał podczas obrad komisji spraw zagranicznych wiceminister resortu Jan Dziedziczak. Według Oszczędności mogą odbić się m.in. na uregulowaniu międzynarodowych zobowiązań RP, realizacji zadań związanych z obecnością w organizacjach międzynarodowych, planach otwarcia nowych placówek czy na działalności Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Jak mówił wiceszef resortu spraw zagranicznych, proponowany obecnie kształt przyszłorocznego budżetu oznaczałby, że MSZ przy większej liczbie zadań nie dostałby dodatkowych "etatów i pieniędzy" na ich realizację. Zmusiłoby to MSZ do cięć w wysokości ok. 50 mln zł na podstawowe działania. Wcześniej Polska Agencja Prasowa podawała, powołując się na nieoficjalne informacje, że oszczędności mogłyby odbić się m.in. na uregulowaniu międzynarodowych zobowiązań RP, realizacji zadań związanych z obecnością w organizacjach międzynarodowych, planach otwarcia nowych placówek czy na działalności Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Sejmowa komisja spraw zagranicznych zaopiniowała projekt ustawy budżetowej na 2018 r. w części dotyczącej sprawy zagraniczne. - Zobowiązujemy się do podjęcia rozmów, by budżet MSZ został zwiększony; nie widzimy ani merytorycznych, ani ekonomicznych podstaw, dla których miałby być obniżony - oświadczyli wiceszefowie komisji: Małgorzata Gosiewska z PiS i Robert Tyszkiewicz z PO.

Według zapisów projektu planowane dochody państwa w tym obszarze mają wynieść 206 mln 412 tys., a wydatki - ponad 2 mld 26 mln 818 tys. To o ok. 5 proc. więcej niż w 2017. Niższe - o ok. 4 proc. - mają być natomiast wydatki związane z członkostwem Polski w Unii Europejskiej. Zakłada się jednocześnie, że średnioroczna inflacja wyniesie 2,3 proc.

Reklama

- W ramach prezydium, szybko przedyskutowaliśmy tę sprawę i jako prezydium zobowiązujemy się do podjęcia jeszcze jakiejś próby rozmów, by ten budżet został jednak satysfakcjonująco dla MSZ zwiększony - zadeklarowała Gosiewska.

Reklama

- Jest jeszcze przed nami komisja finansów publicznych, więc tutaj możecie państwo oczywiście na nasze wsparcie w tych sprawach liczyć, bo w pełni rozumiemy zadania, jakie MSZ musi wykonać, a już szczególnie w kontekście Polonii, Polaków żyjących poza granicami kraju - na to jesteśmy bardzo wrażliwi, absolutnie nie może być tak, że te środki zostaną zmniejszone - dodała.

Jej stanowisko poparł Tyszkiewicz. - Ja absolutnie przyłączam się do tej zapowiedzi złożonej przez panią przewodniczącą Gosiewską, że na dalszym etapie prac nad budżetem będziemy tutaj aktywni. Nie widzimy ani merytorycznych, ani ekonomicznych podstaw, dla których MSZ, wobec tych zwiększonych zadań, miałby mieć pomniejszony budżet i będziemy w tej mierze dalej działać - podkreślił.

Jak dodał, informacja o zmniejszeniu finansowania jest "szczególnie niepokojąca zwłaszcza w świetle bardzo optymistycznych informacji na temat stanu budżetu". - Trudno zrozumieć, że akurat resort spraw zagranicznych ma mieć w tym roku pomniejszony budżet - zaznaczył Tyszkiewicz.

Według projektu ustawy budżetowej na przyszły rok spaść miały nakłady na sprawy zagraniczne w poszczególnych kategoriach, m.in. o ok. 5,5 proc. na działalność urzędów naczelnych i centralnych organów administracji, o ok. 2 proc. na funkcjonowanie placówek zagranicznych, o ok. 9,5 proc. na działalność informacyjną i kulturalną prowadzoną poza granicami kraju, a ok. 10-proc. cięcia dotknąć mają wydatków na utrzymanie PISM. W największym stopniu, bo o ponad 40 proc., obniżono w stosunku do bieżącego roku wydatki majątkowe MSZ.

Z informacji potwierdzonej przez PAP w kilku źródłach wynika, że "w praktyce" zapisana w projekcie suma wydatków MSZ jest mniejsza niż w budżecie na rok bieżący o przeszło 50 mln zł, a przyjęcie projektu budżetu w obecnym kształcie oznaczałoby dla resortu konieczność dokonania znaczących cięć w takich sferach, jak promocja wizerunku RP za granicą, ochrona polskich placówek, sprawy polonijne czy finansowanie PISM. Jeżeli podczas prac parlamentarnych nie nastąpi przeszeregowanie środków, cięcia w tych obszarach miałyby sięgać nawet 10 proc. Nieoficjalne informacje, do których dotarła PAP, wskazują, że o takie przeszeregowanie zabiegała centrala resortu spraw zagranicznych.

Zagrożone mają być m.in. przyszłoroczne plany MSZ związane z otwarciem trzech nowych placówek - m.in. ambasady RP w Manili na Filipinach - oraz podniesienie rangi polskiego konsulatu w Montrealu. W projekcie nieuwzględnione miały zostać również wydatki związane ze znowelizowanymi przepisami - o repatriacji, Karcie Polaka oraz uprawnianiach do ulgowych przejazdów środkami transportu zbiorowego - które wiążą się z kosztami dla polskich konsulatów na wschodzie (m.in. konieczność zwiększenia zatrudnienia w celu usprawnienia bezpłatnego rozpatrywania wniosków o wizy posiadaczy Karty Polaka czy wydawania legitymacji uczniom szkół polonijnych).

Ponadto źródła dyplomatyczne wskazują, iż zaplanowane wydatki MSZ nie uwzględniają ok. 90 mln zł wynikających ze zobowiązań międzynarodowych Polski; chodzi przede wszystkim o składki do organizacji międzynarodowych, które muszą zostać uregulowane chociażby ze względów prestiżowych, w związku z niestałym członkostwem Polski w RB ONZ.

- To nasz największy problem. W 2017 r. składki na różnego rodzaju organizacje międzynarodowe - ONZ, NATO, OBWE, Radę Europy, Fundusz Wyszehradzki - zaplanowano na 777 mln zł. Nasz limit (zapisany w budżecie) wynosił 686 mln, więc nadal jest tu dziura. Jeżeli mamy być członkiem Rady Bezpieczeństwa, działać itd., to chociażby za ONZ trzeba zapłacić. Do tego dochodzą koszty związane z różnicami kursowymi - powiedział agencji jeden z informatorów.

Problemem - jego zdaniem - jest też m.in. sytuacja Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Obecnie PISM jest ośrodkiem rządowym, utrzymującym się z dotacji MSZ i przygotowuje swoje analizy, głównie dla instytucji państwowych, bezpłatnie. Nie chcielibyśmy powrotu do takiego pomysłu, jak było za ministra Sikorskiego, gdzie powstawały opłacane z zewnątrz analizy, bo ich wiarygodność jest wtedy średnia - podkreśliło źródło.

Dyplomaci zwracają uwagę, że dodatkowe, wielomilionowe koszty dla resortu spraw zagranicznych mogą wynikać także z przejęcia odpowiedzialności za ochronę placówek zagranicznych w efekcie uchwalenia projektu ustawy zastępującej Biuro Ochrony Rządu nową Służbą Ochrony Państwa. Do tej pory część polskich placówek zabezpieczał BOR, jednak w projekcie o SOP nie przewiduje się, by nowa służba przejęła te kompetencje. - Jest pomysł ministerstwa obrony, żeby przejęła to Żandarmeria Wojskowa, ale nie wiadomo jeszcze ani na jakich zasadach, ani czy w ogóle przejmie - powiedział informator.

Odpowiedzialność za ochronę placówek - wskazuje źródło PAP - musiałaby przejąć podległa MSZ Służba Ochrony i Kontaktu, z czym wiązałaby się jednak konieczność poniesienia przez resort kosztów zwiększonego zatrudnienia.

Wydatki - związane m.in. z wypłatą odpraw dla zwalnianych pracowników - nałoży na dyplomację również uchwalenie projektu nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej.

Jak ocenił jeden z informatorów PAP, aby uniknąć drastycznych cięć w resorcie dyplomacji i podległych mu służbach potrzebne byłoby przekierowanie ok. 50-60 mln zł, które oznaczałyby utrzymanie limitu wydatków na poziomie zbliżonym do tegorocznego. Jego zdaniem brakujących środków można byłoby szukać np. w budżetach instytucji spoza administracji rządowej.