Olmert ogłosił decyzję o przerwaniu ognia w sobotę wieczorem, po głosowaniu w izraelskim gabinecie bezpieczeństwa. Dodał, że na tym etapie siły izraelskie pozostaną w Gazie. Zapewnił, że wszystkie cele operacji wojskowej zostały osiągnięte.
Jeśli Hamas również wstrzyma ogień, armia izraelska "rozważy wycofanie się z Gazy w czasie dla nas stosownym" - dodał Olmert. Jeśli zaś nie, "będzie kontynuował działania, by bronić naszych mieszkańców" - ostrzegł premier.
Palestyński Hamas oznajmił w odpowiedzi, że nie będzie respektował zawieszenia broni tak długo, jak Izraelczycy pozostaną w Strefie Gazy. Hamas zastrzega sobie prawo oporu wobec Izraela "z użyciem wszelkich środków", jeśli po zawieszeniu broni nie nastąpi wycofanie wojsk izraelskich z Gazy oraz zdjęcie blokady Strefy.
"Deklaracja Izraela nie jest wystarczająca, jeśli siły okupacyjne nie wycofają się, jeśli nie zostanie zdjęta blokada, a przejścia graniczne nie zostaną otwarte" - powiedział w Damaszku przedstawiciel Hamasu Ali Barakeh.
Rzecznik palestyńskiego prezydenta Mahmuda Abbasa Nabil Abu Rudeina powiedział, że decyzja Izraela jest "pierwszym krokiem" i powinna być poparta przez dalsze: formalne porozumienie pokojowe, całkowite wycofanie wojsk izraelskich i zakończenie blokady Gazy.
Zaś doradca prezydenta Abbasa Saeb Erekat wyraził obawę, czy zawieszenie broni w tych warunkach się utrzyma. "Obawiam się, że obecność wojsk izraelskich w Gazie oznacza, że przerwanie ognia nie utrzyma się i będzie kruche" - powiedział.
Izraelski minister obrony Ehud Barak podkreślił, że ofensywa przeciwko Hamasowi zostanie wznowiona w razie konieczności.
Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun wyraził ulgę z powodu jednostronnego wstrzymania ognia w Gazie i dodał, że wycofanie wojsk izraelskich powinno nastąpić najszybciej, jak to możliwe.
Ofensywa armii izraelskiej przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy trwała 22 dni. Zginęło w niej ponad 1100 Palestyńczyków i 13 Izraelczyków. (PAP)
awl/