Krzysztof Śmietana
krzysztof.smietana@infor.pl

Z roku na rok rośnie zainteresowanie samorządów powstałym w 2019 r. funduszem autobusowym. O ile w pierwszym pełnym roku jego funkcjonowania, czyli w 2020 r., rządowe dofinansowanie sięgnęło 139 mln zł, o tyle w zeszłym roku kwota urosła do ponad 1 mld zł. Wojewodowie ogłosili już wyniki naboru na 2026 rok, w którym do podziału była podobna kwota, jednak jak dowiedział się DGP wnioski opiewały na 260 mln zł więcej. Zabrakło pieniędzy przede wszystkim dla większych jednostek – powiatów, związków powiatowo-gminnych i województw. W obecnym systemie priorytet przy przydzielaniu pieniędzy mają bowiem gminy. Eksperci podkreślają jednak, że większą funkcjonalność mają duże systemy transportowe – obejmujące przynajmniej jeden powiat.

Brakuje pieniędzy na przewozy w powiatach

Niepewny dalszego finansowania przewozów jest więc np. związek powiatowo-gminny Grodziskie Przewozy Autobusowe (GPA), który w ostatnich latach stworzył rozbudowaną siatkę połączeń w powiatach zlokalizowanych na zachód od Warszawy. Przewozy realizowane są tam w dużej mierze przez nieduże busy, które kursują regularnie z dobrą częstotliwością. Związek GPA złożył łącznie osiem wniosków, bo finansowanie rozłożył na kilka obszarów, a także na różne okresy. Zaakceptowane zostały tylko trzy i to nie w niepełnej kwocie. – Czekamy na dalsze kroki wojewody. Liczymy na jakieś dodatkowe środki. W przeciwnym razie trzeba będzie kasować dużą część kursów – mówi Jerzy Kowalczyk z GPA.

Na Mazowszu odrzucono w całości wnioski wielu powiatów, np. ostrołęckiego, pułtuskiego, węgrowskiego, grójeckiego, legionowskiego, przysuskiego, wołomińskiego, przasnyskiego, szydłowieckiego, płockiego czy wyszkowskiego. Łącznie zabrakło 82 mln zł tylko w tym regionie. W wielu innych także brakuje transportu publicznego. Blisko 80 mln zł zabrakło w województwie małopolskim. Tu też pieniędzy nie dostało wiele powiatów. Na Dolnym Śląsku szacowany deficyt wynosi ok. 30 mln zł. Spośród powiatów częściowo przyjęty został jedynie wniosek starostwa karkonoskiego. Żadnych środków nie otrzymały zaś powiaty lubański i lwówecki, które wspólnie uruchamiają przewozy pod nazwą Izerska Komunikacja Autobusowa. Bez dotacji ich dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania.

Ministerstwo szuka pieniędzy na przewozy autobusowe

- Brakująca kwota wynosząca 260 mln zł jest znacząca, ale rozmawiamy z Ministerstwem Finansów, by ją znaleźć. Ta kwestia powinna być wyjaśniona do końca stycznia – mówi DGP wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec

Przyznaje, że potrzebna jest reforma systemu. Na razie znane są tylko jej założenia, które resort pokazał rok temu. - Po przedstawieniu pierwszej wersji zmian dostaliśmy wiele uwag od samorządów. Po ich analizie przedstawimy finalny projekt zmian w ustawie. Główna będzie polegać na tym, że sejmiki wojewódzkie na podstawie zgłoszeń od gmin i powiatów będą musiały przyjmować plany transportowe województw. To będą strategiczne dokumenty, na podstawie których marszałkowie będą przydzielać środki na realizację przewozów. Teraz mamy duże rozproszenie linii komunikacyjnych. Marszałkowie będą musieli to koordynować – wylicza Bukowiec. Dodaje, że marszałkowie mają też kontrolować zasadność uruchamiania linii, by autobusy "nie woziły powietrza". Resort chce, by zmiany weszły w życie od początku 2027 r. - Liczymy, że sprawnie przejdą ścieżkę uchwalania przez parlament i zatwierdzania przez prezydenta, żeby marszałkowie mieli czas na przygotowanie się do nowego systemu – dodaje Bukowiec.

Reforma autobusowa budzi zastrzeżenia

Tyle, że kształt zapowiedzianej reformy już wzbudza wątpliwości. - Jeśli marszałek będzie przydzielał środki z Funduszu Autobusowego i jeśli będzie decydował, na ile lat i w jakim zakresie zostaną przyznane, to istnieje obawa, że będą one rozdzielane według klucza politycznego – mówi Iwona Budych, prezes stowarzyszenia „Wykluczenie transportowe”. Dodaje, że krystalizujący się teraz kształt reformy nie jest zgodny z rekomendacjami zespołu ekspertów, który doradzał ministerstwu w sprawie zmian w funduszu. Iwona Budych przyznaje też, że w ostatnich dwóch latach przy rozdziale środków mamy do czynienia z chaosem. Nabory są ogłaszane na ostatnią chwilę – przed końcem roku, co utrudnia planowanie przewozów. Nie jest jasny klucz, który określa poziom środków przyznanych konkretnym województwom. Nie ma też dobrej, jednolitej instrukcji dla składających wnioski. Według Seweryna Kobieli z Komunikacji Beskidzkiej, która organizuje transport w powiecie bielskim, nabory powinny być ogłaszane najpóźniej we wrześniu lub październiku. Dodaje, że duże wątpliwości wzbudza pomysł przyznawania dotacji dla linii zapisanych w planie transportowym, bo wtedy będą wykluczone nawet najdrobniejsze zmiany, np. dodanie jakiegoś przystanku. Już teraz wojewodowie przy takich korektach twierdzą, że tworzona jest całkiem nowa linia. Według Stanisława Bukowca plany transportowe będą korygowane co pół roku.Przy przydzielaniu pieniędzy priorytet mają mieć tym razem większe jednostki – województwa, powiaty i związki powiatowo-gminne.