We wtorek rano opozycja PO, PSL i Nowoczesna zgłosiły sprzeciw wobec tego, by Sejm zajął się w tym tygodniu projektem PiS ustawy o Sądzie Najwyższym. Był to więc punkt sporny i musiało się odbyć głosowanie, w którym wprowadzono ten projekt pod obrady. Wokół tego głosowania odbyła się w Sejmie rano burzliwa wymiana zdań.

W pewnym momencie poseł Długi złożył wniosek formalny o zmianę sposobu prowadzenia obrad Sejmu, bo - jak mówił - Sejm "ma być świątynią demokracji, świątynią dyskusji, świątynią kultury".

"Doszliśmy do tego, że z jednej strony mamy fałszywą, rewolucyjną zagorzałość, która chce upartyjnić do reszty sądownictwo, bez reformy sądownictwa. Chcę zwrócić uwagę, że projekty nie przewidują reformy wymiaru sprawiedliwości, nie przewidują nic dla przeciętnego śmiertelnika (...). Przeciętny śmiertelnik nie wiele ma z tego kto rządzi w Sądzie Najwyższym" - mówił poseł Kukiz'15.

Z drugiej strony - jak stwierdził poseł - "mamy totalną histerię, poniekąd zrozumiałą, aczkolwiek nieuzasadnioną".

"Uważam, że powinniśmy przywrócić godność tej izbie. Powinniśmy zacząć rozmawiać, na pewno nie rozmawiać pod pistoletem czasu. To są zbyt ważne sprawy, abyśmy w ciągu minuty rozmawiali o wymiarze sprawiedliwości, dlatego wnoszę abyśmy zmienili sposób prowadzenia tych obrad i aby te wnioski o przerwy i odroczenia były poważnie dyskutowane" - podkreślił Długi.

W odpowiedzi na to marszałek Sejmu Marek Kuchciński powiedział, że nie może przyjąć wniosku formalnego ws. zmiany sposobu prowadzenia obrad, ponieważ w regulaminie Sejmu nie ma takiego wniosku. Jest za to - jak wskazał - wniosek o zmianę sposobu prowadzenia dyskusji. W głosowaniu ostatecznie odrzucony został wniosek o ogłoszenie przerwy w obradach. (PAP)