Jak oświadczył przedstawiciel Hamasu w Bejrucie Raafat Morra, rezolucja "nie odpowiada interesom ani Hamasu ani też narodu palestyńskiego", gdyż nie uwzględnia aspiracji i głównych celów palestyńskich. Nie wyjaśnił bliżej stanowiska.
Izrael z kolei nie wypowiedział się jeszcze ws. przyjętego w nocy z czwartku na piątek w Nowym Jorku dokumentu - sprawie tej poświęcone jest piątkowe nadzwyczajne posiedzenie izraelskiego rządu.
W wywiadzie, nadanym w piątek przez internetowy portal katarskiej stacji Al-Dżazira, przebywający w Damaszku wiceprzewodniczący Biura Politycznego Hamasu Musa Abu Marzuk zapowiedział zwycięstwo radykałów w Strefie Gazy, przedstawiając jednocześnie trzy warunki zawarcia rozejmu.
Wymienił wstrzymanie agresji izraelskiej, zniesienie izolacji Strefy, w tym otwarcie granicy z Egiptem oraz całkowite wycofanie wojsk izraelskich ze Strefy. Zastrzegł jednak, iż nawet spełnienie tych warunków nie będzie oznaczać wstrzymania ostrzału rakietowego Izraela - będącego, jak powiedział, symbolem oporu narodu palestyńskiego. "Nie poddamy się. Musimy walczyć z Izraelczykami i wygramy tę wojnę" - oświadczył Marzuk, zaznaczając, iż izraelskie ataki jedynie przyczyniają się do wzrostu poparcia dla Hamasu wśród Palestyńczyków.
Głównym celem obecnych ataków izraelskich na Strefę - ocenił - jest doprowadzenie do zmiany rządu Hamasu w Strefie, w sytuacji gdy nie udało się to poprzez zmontowanie przez Izrael powstania przeciwko Hamasowi, zastosowanie gospodarczego embarga, czy wystawienie do walki z Hamasem al-Fatahu. Udaremniliśmy takie próby - stąd też Izraelczycy musieli sami przystąpić do działania - oświadczył Marzuk w wywiadzie dla katarskiej stacji.