Po porannym posiedzeniu Prezydium Sejmu poinformowano, że we wtorek wieczorem Sejm zajmie się obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum ws reformy edukacji. Wniosek wraz z podpisami złożono w Sejmie 20 kwietnia.

"Z nagła, z rana dowiedzieliśmy się, że dzisiaj do porządku obrad został dopisany dodatkowy punkt - kwestia referendum edukacyjnego. Wielokrotnie namawialiśmy Prawo i Sprawiedliwość, marszałka (Sejmu, Marka) Kuchcińskiego do tego, żeby wprowadzić ten punkt do programu. Ale widzimy, że dotychczas mieliśmy do czynienia z tzw. grą na czas" - powiedziała Lubnauer na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Przypomniała, że wniosek został złożony pod koniec kwietnia. "21 kwietnia marszałek powinien jak najszybciej poddać je liczeniu, tak żeby jak najszybciej mogło odbyć się referendum" - zaznaczyła Lubnauer.

Reklama

W jej ocenie cała reforma edukacji była zbudowana na kłamstwie. "Minister Zalewska kłamała, jeżeli chodzi o osoby zwolnione, że nie będzie zwolnień nauczycieli" - mówiła szefowa klubu Nowoczesnej.

"Minister Zalewska kłamała mówiąc, że ma jakiekolwiek merytoryczne przesłanki, że ma opinie ekspertów. Minister Zalewska kłamała mówiąc, że samorządy chcą tej reformy. W wielu kwestiach ta cała reforma jest zbudowana na kłamstwie. A teraz co mamy? Teraz mamy sytuację, w której może się to zakończyć dwoma scenariuszami: albo będziemy mieli referendum w takim terminie, że nie będzie już można odwołać tej reformy, albo najzwyczajniej w świecie w piątek, czy w czwartek zapadnie wyrok na to referendum i okaże się, że referendum nie ma w ogóle" - podkreśliła Lubnauer.

Reklama

"PiS nie szanuje woli obywateli" - dodała.

Według innej posłanki Nowoczesnej Joanny Schmidt minister edukacji zachowuje się jak belfer, który "gardzi" społecznością szkolną, nauczycielami, samorządowcami, rodzicami i uczniami.

"Kiedyś jeden z polityków Platformy Obywatelskiej powiedział, że państwo polskie działa teoretycznie. Dzisiaj ministerstwo działa teoretycznie niestety skutki są praktyczne, rzeczywiste w postaci zwolnień tysięcy ekspertów" - powiedziała posłanka.

Dodała, że nauczyciele będą traktowani jak "domokrążcy". "Rekordziści będą realizowali swój etat w siedmiu szkołach. To są skutki tej reformy - dereformy edukacji minister Zalewskiej" - stwierdziła Schmidt.

Z inicjatywą przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum ws. reformy edukacji wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod koniec stycznia zawiązał się komitet referendalny, w którego skład weszli przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych. Pytanie referendalne, pod którym zbierano podpisy, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Zgodnie z konstytucją, referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm lub prezydent za zgodą Senatu.

Reforma edukacji, w ramach której zostanie zmieniona m.in. struktura szkół, rozpocznie się w roku szkolnym 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane.

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska odnosząc się do kwestii wniosku obywatelskiego ws reformy edukacji powiedziała m.in., że "prawo oświatowe w państwie prawa działa, reforma została wdrożona". Przypomniała, że ustawa Prawo oświatowe wprowadzająca reformę została w styczniu podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Zaznaczyła, że sieć szkół dostosowana do nowej struktury szkolnictwa została zmieniona, podstawa programowa kształcenia ogólnego podpisana, a nauczycieli przeszkolono.

W kwietniu, po złożeniu wniosku obywatelskiego w Sejmie, premier Beata Szydło powiedziała, że trzeba było go złożyć w odpowiednim momencie. "Obecnie jesteśmy w końcowej fazie wdrażania reformy i ktoś, kto chce to odwracać, będzie powodował chaos" - dodała. (PAP)