- Wzmożone represje państwa i nacisk na integrację są bezproduktywne, gdyż rodzą bunt i niezadowolenie w migrantach i ich potomkach, którzy zamieszkują już teren danego kraju - mówi prof. Alex Dreher.
Reklama
Prof. Axel Dreher kieruje wydziałem ekonomii na Uniwersytecie w Heidelbergu. / Dziennik Gazeta Prawna
Istnieje zależność między imigracją a terroryzmem?
Taka zależność jest i polega na efekcie skali. Jeśli nie ma osób z pewnych krajów, nie ma też terrorystów z tych krajów.
Za pomocą jakiej metody ustalili panowie tę zależność?
W naszej analizie statystycznej wzięliśmy po uwagę m.in. PKB krajów przyjmujących imigrantów oraz PKB krajów ich pochodzenia. Najważniejsze dane to: liczba ataków terrorystycznych oraz pochodzenie sprawców tych ataków, liczba cudzoziemców mieszkających w danym kraju oraz kraj pochodzenia nowo przybyłych imigrantów. Analizowaliśmy też politykę migracyjną danego kraju, czy jest prestrykcyjna, czy liberalna.
Jakie wnioski?
Mamy ciekawą zależność. Jeśli jakieś państwo wprowadza ograniczenia w przyjmowaniu imigrantów, to wprawdzie zmniejsza się prawdopodobieństwo, że ktoś nowo przybyły dokona ataku terrorystycznego. Jednak już żyjący w danym kraju imigranci będą reagować negatywnie. Spójrzmy na debatę w USA i czasowy zakaz wjazdu na terytorium obcokrajowców z krajów muzułmańskich. Taka polityka wzmaga niechęć osób pochodzących z tych krajów a mieszkających już w USA. To może mieć duży wpływ na liczbę ataków terrorystycznych. Także wywieranie presji na integrację zwiększa ryzyko.
Jakie znaczenie ma religia?
Potraktowałyśmy zmienną religii na dwa sposoby i sprawdziliśmy napięcia w kraju przyjmującym. Jeśli takie występują, ryzyko ataku terrorystycznego wzrasta. Można też wyróżnić grupę krajów, z których przybysze będą rodzili większe ryzyko terrorystyczne. Niektóre państwa muzułmańskie są krajami większego ryzyka. Ale nie można generalizować.
Jakie to państwa?
Imigranci pochodzący z tzw. krajów bogatych w terror mogą z większym prawdopodobieństwem stać się terrorystami niż z tych, gdzie terroryzm nie jest rozpowszechniony.
Czy badali panowie kwestię pochodzenia a obywatelstwa terrorystów? Ostatnie ataki we Francji są popełniane przez osoby z francuskim paszportem, ale nie pochodzenia francuskiego. Tam zbierania danych dotyczących pochodzenia zakazuje prawo.
To jest poważny problem. Nie ma takich danych. Można się tutaj opierać jedynie na konkretnych przypadkach popełnionego aktu terrorystycznego. Jeśli masz rodziców pochodzenia algierskiego, ale masz paszport francuski i urodziłeś się we Francji, to jesteś Francuzem. Zatem nie braliśmy pod uwagę kwestii pochodzenia w drugim czy trzecim pokoleniu.
Co panów zaskoczyło?
Prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego wzrasta wraz z rosnącą liczbą imigrantów. Ale efekt skali nie jest większy niż efekt, jaki lokalna populacja ma na miejscowe akty terroru. A presja wywierana na imigrantów zwiększa prawdopodobieństwo ataku. Wprowadzanie restrykcji jest kontrproduktywne w krótkim okresie.
Jest związek między terrorem a płcią?
Oczekiwaliśmy, że prawdopodobieństwo popełnienia ataku przez mężczyzn jest większe niż przez kobiety. Nie znaleźliśmy takiej zależności.
Konkluzje, do których panowie doszli, nie są popularne w Niemczech. Oczekuje pan dyskusji?
Pracuję na Uniwersytecie w Heidelbergu. Moi dwaj koledzy – współautorzy badania – są z Uniwersytetu w Hanowerze. Kilka miesięcy zajęło nam staranie o publikację informacji prasowej z biura prasowego Uniwersytetu w Heidelbergu na temat naszego badania. Nie udało się. Dostałem tę informację kilka dni temu. Teraz spróbujemy z Uniwersytetem w Hanowerze. Być może temat będzie interesujący dla mediów i odbędzie się dyskusja na ten temat. Naszym celem było obiektywne zbadanie problemu na bazie danych statystycznych i przedstawienie go takim, jaki jest. Niewykluczone, że wielu osobom się to nie spodoba.
Są dwa motta w panów pracy. Słowa George’a W. Busha na temat imigrantów, których celami są terror oraz zbieranie funduszy na ataki terrorystyczne, w drugim cytują panowie jednego z liderów Al-Kaidy, imama Abu Basera: „Imigracja i dżihad idą w parze. Jeden jest konsekwencją drugiego i zależy od niego”. Skąd decyzja o umieszczeniu tego motta w badaniu?
Zaczęliśmy 8 lat temu. Wtedy te słowa były dla nas motywacją. Nie przywiązywałbym jednak zbyt dużej wagi do interpretacji tych słów.
Jak ocenia pan stan debaty nad imigracją w Niemczech?
Debata na temat migracji i jej krytyka w wielu krajach ignoruje korzyści, jakie migracja ze sobą niesie. W Niemczech duża grupa ludzi chciałaby zatrzymać migrację, jest teraz modne wywieranie presji w kwestii integracji. To smutne. Prawdopodobieństwo, że każdy przybywający migrant popełni akt terroru, jest niskie. Imigranci wzbogacają kraje, do których przyjeżdżają. Ataki terroru są trochę jak ataki rekinów na wybrzeżu Australii. Przypadki utonięć są o wiele częstsze niż śmierć z powodu ataku rekina. Zbyt wiele zakazów i presji przynosi odwrotne efekty.