Prezydent USA Donald Trump nie skorzysta z przysługujących mu uprawnień, by powstrzymać byłego dyrektora FBI Jamesa Comeya przed zeznawaniem przed komisją Kongresu - poinformował w poniedziałek Biały Dom.

"Aby umożliwić sprawne i dogłębne zbadanie faktów (...) prezydent Trump nie powoła się na przywilej przysługujący mu jako przedstawicielowi władzy wykonawczej w kwestii zaplanowanego przesłuchania Jamesa Comeya" - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders.

W czwartek Comey ma zeznawać przed senacką komisją wywiadu w sprawie domniemanego ingerowania przez Rosję w kampanię przed wyborami prezydenckimi w USA w zeszłym roku oraz domniemanych powiązań między władzami w Moskwie a członkami sztabu wyborczego Trumpa.

Oczekuje się, że Comey - który nadzorował śledztwo w sprawie rosyjskich wątków i 9 maja został niespodziewanie zwolniony przez Trumpa ze stanowiska - będzie zeznawał na temat śledztwa oraz rozmów z szefem państwa o tej sprawie.

Ze szczególnym zainteresowaniem komentatorzy oczekują, czy były szef FBI potwierdzi przytaczane przez media doniesienia, że Trump próbował wywierać na niego naciski w związku ze śledztwem w sprawie roli Rosji - podkreśla agencja dpa.

Bezpośrednio po zwolnieniu Comeya prezydent Trump powiedział w wywiadzie, że sam zadecydował o dymisji szefa FBI, mając na uwadze nadzorowane przez niego śledztwo w sprawie kontaktów osób z jego otoczenia z przedstawicielami władz Rosji. Na kilka dni przed zwolnieniem go ze stanowiska Comey poprosił o przyznanie dodatkowych funduszy na przyspieszenie tego śledztwa.